Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

rodos08

09 kwietnia 2013r.

Wczoraj świętowaliśmy z mężem uratowanie Wilczka i przy szampanie nadaliśmy Mu imię: RODOS. To nazwa greckiej wyspy – oznaczająca różę. Bo też z naszego Rodosika, niezły kwiatek jest! Właśnie odkryliśmy kilka tajemnic naszego leśnego ulubieńca. Było to tak…
Siedzimy sobie późnym wieczorem przy kuchennym stole, jemy i pijemy. Ponieważ obchody dotyczyły bezdomniaka, zawołałam Go żeby do nas przyszedł. (Spał słodko na swej leżance.)
– Rodos! – nowy pies natychmiast zareagował, z czego wnioskuję, że musiał kiedyś nosić imię na literę „R”. (Reaguje również na: Rocky! Może przed porzuceniem nosił imię bohatera filmu? Kto wie…)
Roduś przyszedł do nas żwawo, i… Wyraźnie zaczął sępić! Widać był karmiony przy stole państwa.
Raz nie zawsze, łamiąc zasady poczęstowałam Rodosa kiełbaską. Wiecie, co zrobił? Widząc łakomy kąsek, zaczął służyć!!!
– Poproś! – wydałam mu komendę. – Rodos stanął na dwóch łapkach!
– Siad! – włączył się Krzysiek. – Rodos karnie usiadł.
– Leżeć! – dorzuciłam, wiedzą już, że się położy.

No i niech mi ktoś teraz wytłumaczy, jak taki karny piesek mógł zamienić się w wegetującego w leśnych ostępach zwierza? (Wykopanie gniazda, unikanie ludzi, itd). Jak taki słodziak przetrwał klika dób wśród śniegu? To niesłychane!
Jako pozostałość leśnej walko o przetrwanie pozostał Rodosowi różowy nos. Ta jego czarna u psów kulka na końcu nochala, jest chyba obdarta od kopania w zmarzniętej glebie i odgarniania śniegu. Dzielny Chłopak! Koniec noska Rodos nosi różowy. Mam nadzieję, że się to zgoi.
Wczoraj byliśmy z Rodosem znów w lecznicy na zastrzykach. Wyraźnie nie polubił przemiłego doktora Marcina. Za każdym razem potrzebny jest nam kaganiec…
Za to psiak ma się coraz lepiej. Odzyskał żywe spojrzenie i coraz lepszy apetyt.
Na początku „katowałam„ Go marchewką na parze z piersią indyka i olejem lnianym, ale miał nikły apetyt na takie cuda… Za to nasz Joker bardzo chciał Rodosikowi pomóc w konsumpcji. Joker zaprasza też w ogrodzie Rodosa do zabawy, ale Nowy nie reaguje. Dajmy Mu czas, na pewno się otworzy.
Na razie wychodzę z Rodosem na bardzo krótko, bo ma zapalnie oskrzeli, i tylko na smyczy (ładnie chodzi!) do ogrodu. Być może dziś odbędziemy pierwszy spacer po „naszej” wsi.
Rodos zachowuje się bardzo grzecznie, sypia na leżance w korytarzu, nie brudzi w domu, jeszcze niczego nie zniszczył J.
Przywitał wczoraj wracającego z pracy Krzyśka – machaniem ogona. Vivat! Po 2 dniach, pierwsze okazanie radości, to niezły wynik. Czekamy na pierwszy szczek. Kiedy nasz Joker głośno szczeka np. na listonoszkę, Rodos się dziwi. J
Dzisiaj stwierdziłam, że Rodos chce jeść to samo co Joe, więc nasypałam Mu chrupek – Purina dla dorosłych psów z jagnięciną. (Joker je Mera Dog z indykiem – wskazania lekarskie.) Zjadł aż miło! Muszę mu jednak dozować karmę, aby po leśnej głodówce się nie przejadł.
Zakład Produkcji Karmy Dolina Noteci, w osobie wspaniałej Pani Magdy O., wzruszony historią Rodosa – obiecał Fundacji Głosem Zwierząt 80 kg mokrej karmy w batonie. Dziękujemy!
Joanna R.

>>Więcej O RODOSIE