Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
SPINKATM
26 wrzesień 2014r.

POŻEGNANIE.
Wczoraj za tęczowy most pobiegła, już pewnie na czterech łapkach, kotka Spinka [‚]
Zapytacie co się stało… wszystko się stało. Spinka regularnie chorowała, odwiedzała weterynarzy 2 razy w miesiącu, regularnie się „zatykała”, więc miała częste lewatywy, chorował też jej pęcherz. Wczoraj rano wieźliśmy Spinkę na sygnale do lecznicy, kicia skręcała się z bólu, piszczała. Miała 32 stopnie, usunięto z niej kolejne złogi masy kałowej, Spinka miała zdeformowane jelita, a do tego doszło ropomacicze. Jeśli udałoby się wyciągnąć ją ze stanu krytycznego, czekałaby ją operacja wycięcia macicy, kolejna operacja w jej życiu. Codzienne wyciskanie moczu i kału byłoby dla niej koszmarnie męczące po tej operacji. Po konsultacji z lekarzami, najrozsądniej było pomóc jej odejść i ulżyć jej w cierpieniu.
Lekarze też rozwiali nadzieję co do tego, że Spinka kiedykolwiek mogłaby chodzić. Mimo codziennej rehabilitacji, bieżni, mięśnie jej tylnych łap były w zaniku, wczoraj ważyła niecałe 2 kilo.
Dzień wcześniej rozmawiałyśmy z Opiekunami Spinki, którzy powiedzieli, że Spinka już u nich zostanie. Wczoraj byli przy niej, trzymali Spinkę za łapkę gdy przestała oddychać.
Tak dziś o niej napisali:
„O jeden tęczowy most za daleko. Czarny kot, biały kot… Spinka, Szpinak, Futer, Koteł, Forfiter… Kot, pies, człowiek… Jakie to ma znaczenie? Miała milion imion i wcieleń podobnie jak milion słów nie jest w stanie wyrazić tego co teraz czujemy. Słowa nie mają znaczenia, ze Spinką porozumiewaliśmy się bez nich. Była młodą, drobną, uroczą kitką, absolutnie niewinnym stworzeniem w tym okrutnym świecie. Nie żądała pieniędzy, zysku, władzy czy posiadłości. Nie miała chorych ambicji. Chciała tylko żyć i chodzić po tym pięknym zielonym świecie. To wszystko do czego miała prawo od chwili urodzin. Samo to czyni, że Spinka była dzieckiem kosmosu, dobrem absolutnym, którego strata złamała nasze serca. Nie byliśmy dla niej też żadnym „domem tymczasowym”. Byliśmy dla niej JEDYNYM domem jaki mogła znaleźć i o jakim marzyła. Owszem, prosiliśmy fundację o znalezienie lepszych opiekunów bo sądziliśmy, że znajdzie sie ktoś kto odda kotce absolutnie cały swój czas i uwagę. Nie nalegaliśmy, wiedzieliśmy że Spinka i tak innego domu nie znajdzie bo to co napisano w ogłoszeniu to tylko kropla w morzu potrzeb dla zachowania tego małego istnienia jakim była. Taka kropelka żeby nikogo nie wystraszyć. Wiemy, że byliśmy też domem który kochała i zawsze z radością do niego wracała po kolejnych zabiegach i terapiach, z których składało się jej młode niewinne kocie życie. Niedawno zrobiliśmy dla niej specjalną płócienną poduszkę by spinka w pieluszce mogła być prawie zawsze z nami.. Chcieliśmy za wszelką cenę odsunąć od niej koszmar klatki na którą zbyt często była skazana. Ostatnie dni to chwile gdy spinka była bardzo często przy nas i prawie uwolniliśmy ją od życia w okrutnej klatce. Nie potrafimy się pogodzić ze stratą kotki w takim momencie. Strata kogoś, kogo kochaliśmy zawsze niesie za sobą żal i smutek. Jednak w przypadku Spinki jest to tak głęboki i niesprawiedliwy żal, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Młoda kicia tak ufnie spoglądała na nas swoimi przepięknymi zielonymi oczami, że pytanie „czy zrobiliśmy dla niej wszystko” już na zawsze pozostanie raną w sercu. Nagle z dnia na dzień wydarzyła się absolutna niesprawiedliwość podważająca wszelkie teorie o równowadze we wszechświecie. Zostało przerwane młode kocie życie, które było zbyt trudne, zbyt bolesne i trwało zbyt krótko. Teraz gdy na bieżni rodziła się nadzieja dla tylnej pary nóżek, Spinka, nasza najwspanialsza przyjaciółka, odeszła na zawsze. Na otarcie łez pozostaje to, że przeżyła na pewno kilka chwil szczęścia – jesteśmy tego absolutnie pewni. Uwielbiała oglądać serial Serenity na kolanach Asi. Wtedy najgłośniej mruczała i najcieplej się wtulała. Wierzymy, że Spinka znalazła swój koci zapiecek na statku Serenity. Mamy nadzieję, że Spinka podąża na najpięknięjszą planetę w kosmosie w pełnej komitywie z załogą kapitana Malcolma Reynoldsa. Planetę gdzie nie ma ludzi, przemocy i religii, gdzie żaden rockefeler, lenin ani czyngis han się nigdy nie narodził. Wymknie się z ładowni i będzie tam czekać na nas w gronie prawdziwych kocich przyjaciół. W świecie gdzie gałęzie nie spadają na małe niewinne stworzenia a wszystkie koty mają zawsze komplet sprawnych łapek. Kiedyś i my do niej dołączymy i też będziemy kotami. Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierały kotkę w jej trudnym życiu, dziękujemy przede wszystkim Fundacji Glosem Zwierząt która zawsze przychodziła Spince z pomocą, pani Asi i Agnieszce, paniom rehabilitankom, które dawały nadzieję oraz lekarzom, którzy spieszyli Spince z ulgą.
Asia i Rafał ”
A my dziękujemy Pani Asi i Panu Rafałowi. Poświęcili kotce tak dużo czasu, włożyli ogrom pracy, i oddali jej kawał serca. Wierzymy, że Spinka urodziła się po to by ich poznać, by spędzić z nimi trochę czasu, by zaznać domu, swojego człowieka i swoich wiewiórek (Asia i Rafał mają wiewiórki ).
Dziękujemy też Wam, osobom, dzięki którym udało się sfinansować walkę o życie i zdrowie Spinki. Nie udało się to co zamierzyliśmy na początku, ale chociaż podarowaliśmy kotce chwilę w swoim łóżku, ze swoimi ludźmi, przed swoim telewizorem.
Śpij słodko kocie.

>>Więcej o SPINCE