Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Chaplin

5 marca 2018 r.

CHAPLIN – historia o tym, jak groźny koci Hitlerek zmienił się w uroczego Chaplinka.

Chaplin z dwójką swoich braci trafił do naszej kociarni jesienią zeszłego roku. Co uważniejsi obserwatorzy naszych poczynań pewnie pamiętają tekst o trójce sykających, niedotykalskich Hitlerków. Każde sprzątanie ich klatki odbywało się przy akompaniamencie powarkiwania, a podawanie leków… Jeżeli koło kociarni przechodził wtedy jakiś spacerowicz, pewnie zwiewał co sił w nogach, obawiając się nawiedzonej posesji. I tak sobie żyliśmy z naszą wesołą ekipą.

Do czasu.

Wyszło jak wyszło, że Chaplin znalazł się w osobnej klatce. Przyzwyczajone do dzikości tej rodzinki, początkowo nie zauważyłyśmy nawet, że dzieciak zaczyna się zmieniać. Przede wszystkim – skończyło się warczenie przy każdej próbie podejścia do klatki. Zamiast syczeć, Chaplin z zainteresowaniem oglądał co się dzieje w jego mini apartamencie. Na dyżurach z wielkim przejęciem opowiadał nam o swoich życiowych problemach, przechylając przy tym zabawnie łepek. O tak, gawędziarz z niego pierwszorzędny! Widząc wyciągniętą w swoją stronę rękę ze smakołykiem już nie uciekał, ale pomalutku podchodził. Na naszej wewnętrznej grupie kociarnianej pojawiły się wpisy w stylu „Miziałam Chaplina na siłę i był w wielkim szoku. Ugniatał łapkami w powietrzu z jednoczesnym wypisanym dzikim zdziwieniem na twarzy.”, „Dzisiaj chciałam go pomiziać, to juz wiedział o co chodzi i jakby chciał, ale sie bał”. W międzyczasie zwolniło się miejsce w domu tymczasowym. Jako że Chaplin okazał się być chłopakiem z ogromnym potencjałem, to właśnie on dostał bilet do nowego życia. Dwa dni przed przeprowadzką udowodnił, że ta decyzja nie była totalnym szaleństwem. Najpierw przekupywany na smakołyki, (Chcesz smaczka? Musisz dać się pomiziać!), po blisko godzinie negocjacji, Chaplin z wielkim zdumieniem na swojej kociej mordce dawał się głaskać, a przy tym przebierał łapami i ocierał się o klatkę. Coś na zasadzie: „nie wiem co się ze mną dzieje, jakaś siła każe mi ugniatać łapkami, ale w sumie to jest mi całkiem przyjemnie”

I tutaj przechodzimy do finału historii, czyli przeprowadzki Chaplinka

Pierwsze 2 dni nie były łatwe. Po przyjeździe na lekko ugiętych łapach zwiedził salon, ale ostatecznie znalazł sobie kryjówkę w kanapie, z której nie wychodził przez prawie dobę. Wysunął mordkę jedynie na chwilę, na małe co nieco i trochę zabaw wędką. Wychodził pozwiedzać i myk do kanapy. Postanowiliśmy zapoznać go z kocimi rezydentami i jak się okazuje – to była najlepsza z możliwych decyzji. Chaplin, tak nieśmiały w stosunku do człowieka, na widok kotów zaczął radośnie gruchać i tulić się do nich. O wiele śmielej zwiedzał otoczenie, postanowił zrobić sobie wycieczkę po całym mieszkaniu. Nie trzeba było dużo czasu, żeby z jednym z kocich lokatorów stali się świetnymi kumplami. Jeden chodzi za drugim, pokazują sobie wzajemnie ulubione miejscówki, a kiedy któryś z nich zniknie z pola widzenia, drugi od razu go szuka. Chaplin nadal radośnie grucha na widok nowych braci, a co więcej… kiedy przytula się do nich, chętnie przychodzi również po głaski od ludzi. Przestał już spędzać dni i noce w kanapie, a nawet jeżeli się tam schowa, to wychodzi jak tylko jeden z rezydentów do niego zajrzy, albo kiedy usłyszy odgłosy zabawy wędką. W ostatnich dniach wychodzi też, kiedy usłyszy głosy swoich tymczasowych rodziców. Dalej jest małym łakomczuszkiem, więc nie ma większego problemu, żeby przekupić go smakołykiem i nakłonić do głaskania. Zaczyna ponownie opowiadać o swoich życiowych rozterkach. W domu tymczasowym jest niecały tydzień, jednak każdego kolejnego dnia robi niesamowite postępy. Uwielbia zabawy wędką, dobre jedzonko, kocich towarzyszy i jest już tylko kwestią czasu (niedługiego), kiedy całkowicie otworzy się na człowieka.

Cała ta historia po raz kolejny pokazuje, jak ważny jest dom tymczasowy. W kociarni, kiedy dyżurni muszą oporządzić wszystkie koty, nie ma czasu na pracę z każdym indywidualnie. Przy aktualnej liczbie kotów, poświęcić każdemu chociaż pół godziny, a do tego posprzątać wszystkie klatki, kuwety, podać leki, wypełnić karty… nierealne. Dodatkowo, przy przepełnieniu w kociarni nie jesteśmy w stanie przyjmować nowych kotów. Nie trzeba wiele, aby zostać domem tymczasowym. Nie każdy z kotów wymaga też pracy nad nim, niektóre po prostu potrzebują osoby do głaskania, żeby do czasu adopcji nie zapomniały, jakie to przyjemne uczucie.

Chaplin natomiast już teraz poleca się do adopcji. Najchętniej do domu, w którym jest już jakiś kot, bądź w dwupaku z którymś z naszych pozostałych podopiecznych. Jako jedynak też sobie poradzi, jednak wtedy może potrzebować odrobinę więcej czasu, zanim się w pełni zaaklimatyzuje w nowym otoczeniu. Przyda się też ktoś, kto będzie się z nim bawił wędką. Chłopak ma około 9 miesięcy, jest zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony i wykastrowany. Jest również przeuroczy .

Dowiedz się więcej o Chaplinie>>