Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Pilny apel o dom dla bezdomnego kocura

7 listopada 2018 r.

Pilny apel o dom dla bezdomnego kocura z Murowanej Gośliny! Kot w wielkiej potrzebie! Sprawa pilna.

Udostępniamy grzecznościowo na prośbę gabinetu wet.

„Nasz gabinet odwiedzili strażnicy miejscy. Niosąc ze sobą znany mi dobrze transporter, już od progu poinformowali – „Pani doktor, mamy kota do eutanazji!!! Beznadziejna sprawa. Leżał przy drodze, cały w drgawkach. Chyba nie kontaktuje. Na pewno uderzony przez samochód, ale to się teraz często zdarza. Dni coraz krótsze, na dworze szaro ale mimo to nikt w tamtym miejscu nie zwalnia.”
Zabrałam się do pracy, żeby dość szybko stwierdzić, że zwierzę rzeczywiście było w ciężkim stanie. Przy szosie na zimnie musiało leżeć długo, bo temperatura ciała nie przekraczała 36 stopni. Kotek był całkowicie nieprzytomny, źrenice miał silne zwężone, a jego ciałem targały nieprzerwanie konwulsje i niekontrolowane skurcze mięśni.
Intensywnej pomocy udzielałam przez kilka godzin. Kiedy wieczorem opuszczałam gabinet, rzuciłam jeszcze okiem na małego pacjenta – rokowanie było bardzo ostrożne, ale miałam jednak nadzieję, że kotek zawalczy o siebie i jutro będzie choć trochę lepiej…

Tak więc rano otwieram drzwi szpitalika, zaglądam z niemałym lękiem do środka… a tam, spod różowego koca, zerka na mnie dwoje oczu. Nic poza nimi nie widać. Cała reszta została skrzętnie ukryta w różowym posłanku. Widoczne są tylko oczy i to oczy bardzo zdziwione. I jakby trochę skołowane, ale już zdecydowanie bardziej przytomne. Zdają się pytać gdzie ja właściwie jestem i co tu robię?!
Oczywiście ze zwierzakiem nie było jeszcze zupełnie dobrze, ale poprawa jego stanu była wspaniałym zwiastunem optymistycznego zakończenia tej historii. I rzeczywiście każdego dnia stan kota znacznie się poprawiał.

Dziś mój optymizm sięga niemal zenitu. Kotek czuje się naprawdę dobrze. Ma wspaniały apetyt, załatwia się normalnie, pozwala się głaskać i brać na kolana. Nie ma śladów po wcześniejszym urazie. Koteczek jest trochę nieśmiały, co sugeruje, że wcześniej raczej nieczęsto spotykał na swojej drodze człowieka. By może ktoś go karmił, bo zwierzę jest w dobrej kondycji, ale niestety nikt nie zadbał o kastrację czy zwyczajną profilaktykę, którą każdy zwierzak posiadający świadomego właściciela zapewnioną mieć powinien.
Ponieważ zwierzątko przebywa jeszcze na obserwacji, wszelkie zabiegi muszą zostać chwilowo odłożone, ale jeśli znalazłby się ktoś, kto zechciałby przygarnąć kotka, zostanie on przed przekazaniem nowemu właścicielowi wykastrowany i odrobaczony.

Pracując ze zwierzętami wiem doskonale jak wiele z nich potrzebuje domu. Jak wiele kotów czeka na swoją szansę i przeznaczonego im kochającego właściciela. Ale kiedy trafia do mnie taki pacjent, który przyjeżdża właściwie po to aby zostać poddanym eutanazji, myślę sobie, że trzeba jakoś zrównoważyć okrucieństwo losu! Trzeba sprawić żeby od teraz było już tylko dobrze. Żeby nigdy więcej nie potrącił żaden samochód i w podły sposób nie odjechał porzucając nieprzytomne, skazane na chociażby śmierć z wychłodzenia zwierzę. Trzeba po prostu dać kotu dom… Jeśli więc możesz dać ten dom, bardzo proszę o kontakt, bo to może być początek zupełnie nowego, szczęśliwego życia dla zwierzęcia…, które przecież miało się już nigdy nie obudzić…

Numer telefonu kontaktowego: 661-251-431″