Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Rysia i jej historia... z happy endem

27 kwietnia 2019 r.

Nieudana adopcja i nadzieja na happy end, czyli o tym, że procedury są konieczne, choć nie zawsze skuteczne.

Oto Rysia. Kotka trafiła do nas w lutym z podpoznańskiej miejscowości, gdzie została znaleziona chora na parkingu dla TIR-ów. Szybko wyleczyliśmy tą piękną pannę, a koteczka dość szybko się zsocjalizowała, choć nigdy miziakiem nie została. Jest kocią indywidualistką.

Dzięki fajnym zdjęciom i niewątpliwej urodzie Rysi koteczka znalazła dość szybko dom u młodej dziewczyny, która z entuzjazmem podjęła się opieki nad Rysią. Krótko po adopcji otrzymywałyśmy informacje o tym jak Rysia się aklimatyzuje, ale z czasem coraz ciężej było o zdjęcia i kontakt.

Pewnego dnia telefon od opiekunki Rysi „Rysia uciekła przy mojej wyprowadzce”. Szok. Jakiej wyprowadzce? Jak uciekła? Gdzie jest?
Opiekunka kotki z nieznanych nam powodów zdecydowała o nagłej wyprowadzce z mieszkania, w którym przeprowadzałyśmy spotkanie przed adopcyjne i w trakcie tej wyprowadzki, przez uchylone drzwi, Rysia uciekła.
Lokalizacja: ul. Rolna w Poznaniu.
Dramat!

Dziewczyna powiedziała, że nie ma już więcej czasu jej szukać, musi się przeprowadzać dalej, że widziała Rysię na ulicy, ale ta do niej nie podeszła. Obiecała szukać dalej, obiecała wywiesić ogłoszenia w okolicy, lecz kontakt się urwał. Nie zrobiła nic.

Udało nam się złapać Rysię drugiego dnia na klatkę łapkę. Rysia jest znów z nami w kociarni, doszła do siebie i … nasza wolontariuszka Ania niebawem zabiera ją do siebie.

Historia ma happy end, lecz pokazuje jak ludzie bywają nieodpowiedzialni i skąd w wolontariuszach nieufność i potrzeba weryfikacji domu, do którego oddajemy nasze koty. Niestety, jak pokazuje historia Rysi, procedury nie gwarantują sukcesu adopcyjnego. Ale minimalizują ryzyko.

Co powiedziała była opiekunka Rysi przy ostatnim kontakcie? Wściekła się, że próbując łapać Rysię wystawiłyśmy klatkę łapkę na terenie jej byłego miejsca zamieszkania i właściciel budynku miał do niej w związku z tym pretensje…

Życie.