Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP


29 grudnia 2019r. 

„My nie umrzemy nigdy. Umiera tylko czas. Przeklęty czas. Kiedy kochamy, stajemy się nieśmiertelni i niezniszczalni, jak bicie serca, jak deszcz lub wiatr.”
Erich Maria Remarque

Tym wpisem składamy kondolencje Rodzinie i Przyjaciołom Pana Marcina Rybarczyka, który zmarł 13 grudnia w wypadku samochodowym. Nie było nam dane poznać Pana Marcina osobiście, lecz pamięć o nim i jego miłości do ludzi i zwierząt zostanie z nami na zawsze dzięki żonie Pana Marcina, Pani Agnieszce, która chcąc uczcić jego pamięć i nadać jej pierwiastek dobra, zaapelowała do Przyjaciół w liście, w którym tak wspomina ukochanego męża…
(cytujemy za przyzwoleniem Pani Agnieszki)

„Marcin kochał życie i kochał ludzi. Miał dar zjednywania sobie sympatii ludzi dosłownie na każdym kroku. Był serdecznym przyjacielem dla wielu osób: z rodziny, z pracy, z sąsiedztwa, z osiedlowych sklepików, lub często nawet z przypadkowych znajomości. Był przyjacielem, który potrafił wysłuchać, pomóc w potrzebie, doradzić i być niemal na każde zawołanie. Każdy z nas mógł na niego liczyć zarówno rodzina, przyjaciele lub znajomi.

Uwielbiał się śmiać, często rzucając dowcipami. Poprawiał wtedy nastroje, wprowadzał swobodną i przyjemną atmosferę na różnych spotkaniach, był duszą towarzystwa. Lubił być wśród ludzi, z nimi się bawić, rozmawiać i spędzać czas. Wzbudzał zaufanie wśród pracowników, przed którymi wygłaszał szkolenia. Pomagał w nauce młodzieży, którą zawsze umiał zrozumieć. Potrafił okazywać szacunek swoim zachowaniem, zwłaszcza w stosunku do osób starszych.

Był wielkim miłośnikiem zwierząt. W jakiś niesamowity sposób umiał zaprzyjaźnić się z nimi a one czuły do niego sympatię. Był też niezwykle wyczulony na los tych najbardziej bezbronnych zwierząt: porzuconych, chorych, zagrożonych. Gdy tylko mógł wspierał organizacje zajmujące się zwierzętami i pomagał gdy miał taką okazję.

(…) Nasze ziemskie życie jest takie kruche. Żadne łzy, rozpacz czy tęsknota życia nie wrócą. Możemy tylko wierzyć, że Marcin jest i pozostanie z nami duchowo, a spotkamy się z nim za jakiś czas.(…)

Jestem też głęboko przekonana, że byłoby jego życzeniem aby w jego imieniu wesprzeć organizacje zajmujące się zwierzętami, o czym informowaliśmy już wcześniej. Niech będzie to ważny i trwały symbol jego pamięci. Coś, co nada sens tej śmierci.”

Serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy spełnili życzenie Pana Marcina, wyrażone słowami Pani Agnieszki, i wpłacili datek na rzecz ratowania zwierząt bezdomnych.

Razem uratujemy niejedno stworzenie, aby śmierć przekuć w
zdrowie i życie. Panie Marcinie, do zobaczenia po drugiej stronie tęczowego mostu.