Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

21 marca 2021 r.

Poznajcie Mowgliego – mieszkańca Gmina Dopiewo – strona oficjalna, który mimo młodego wieku, trochę przeżył i nawet… podróżował po Polsce!

8 marca, w Dzień Kobiet, na ulicy Więckowskiej w Dopiewie samochód dostawczy potrącił kota. Kierowca nie miał szans uniknąć wypadku bo kocurek przebiegając przez ulicę pojawił się znikąd i miał co najmniej 120km/h na liczniku. Na gminnym forum pojawił się post od mieszkanki Dopiewa ukazujący film z miejsca wypadku nakręcony przydomową kamerą, na którym ewidentnie widać, że kot wpadł pod koła i … pobiegł dalej.

Chwilę później jednak upadł, a mieszkańcy zadzwonili po Straż Gminną z prośbą o pomoc dla niego. Straż zadzwoniła po ambulans weterynaryjny, który jak się okazało, ma podpisaną umowę z gminą na przyjazd do zwierząt z wypadków komunikacyjnych. Kota zabrano, problem z głowy. Zdawało by się…
Pani Magda, która zadzwoniła po pomoc do Straż Gminnej zainteresowała się dalszym losem kota i tu zaczęły się schody… Szukając informacji o dalszych losach kocurka skontaktowała się między innymi z naszą fundacją i wspólnie próbowaliśmy dojść do tego co dalej stało się z kotem, czy przeżył? czy wymaga pomocy? czy trafi do gminnego schroniska? Ale kogo pytać?
Okazało się, że gmina podpisała umowę na usługi wet-ambulansu z gabinetem weterynaryjnym z Piły! Kot pojechał więc na wycieczkę do Piły, gdzie jak udało się ustalić po wielu telefonach – przez kilka dni czekał nie wiadomo na co, bo ponieważ przeżył i nie nadawał się do eutanazji, nie bardzo wiedziano co zrobić z nim dalej.
Okazało się, że według weterynarza z Piły kot wymaga operacji stawu biodrowego, ale nie wiadomo kto za to zapłaci i co z kotem dalej. Umowa obejmuje jedynie zabranie z miejsca wypadku i ewentualną eutanazję lub podleczenie i wypuszczenie w miejscu znalezienia (dotyczy zwierząt dzikich… mamy nadzieję…), a nie operacje czy rehabilitację.
Zdecydowaliśmy się przejąć kota, bo dalsze rozmowy z gabinetem wet i gminą jedynie rozciągały proces w czasie, a kot (jak wynikało z relacji) wymagał pilnej pomocy! 13 marca Pani Magda pojechała po niego do Piły i przywiozła do naszej fundacji.
Mowgli, bo takie imię otrzymał od Pani Magdy, pojechał na konsultacje do naszego ortopedy, gdzie okazało się, że… nie ma żadnego złamania, zwichnięcia i nie potrzeba żadnej operacji. Kot jedynie jest przeziębiony, ale to opanujemy. Nieumiejętne rozczytanie zdjęcia rtg w Pile przez miejscowego lekarza mogło zakończyć się operacją zdrowego kota. O całej reszcie tej zawiłej historii nie wspominając…
Mowgli miał szczęście, że trafił na Panią Magdę.

Dziś, w naszej kociarni, dochodzi do siebie po tych wszystkich podróżach i przygodach i powoli rozgląda się za domkiem. To na prawdę fajny kot!

Zachęcamy do adopcji Mowgliego! Możecie dowiedzieć się o nim więcej >>TUTAJ<<

Żeby dowiedzieć się więcej o adopcji, kliknijcie >>TUTAJ<<