DomTymczasowy

 

08 maj 2013r.

Chwila refleksji.

Dzień z pamiętnika wolontariusza w dziale kocim FGZ czyli jak szybko i skutecznie stracić ochotę na życie.

Godz 8:00 telefon do Olgi „poturbowany, słaby kot na ulicy Sw Czesława w Poznaniu, trzeba gdzieś zabrać, trzeba leczyć”.

Nie mamy gdzie, nie mamy za co. Przykro nam.

Godz 9:30 mail do Agi „potrzeba schronienia dla kotki, która urodziła wczoraj, maluchy zmarły, kicia jest przerażona”.

Nie mamy gdzie, nie mamy za co. Przykro nam.

Godz 11:00 telefon do Olgi „kotka przybłęda przyprowadziła pod drzwi pewnej Pani w Swarzędzu 5 małych i siebie samą, pomocy dla kotki i maluchów”.

Nie mamy gdzie, nie mamy za co. Przykro nam.

Godz 12:30 telefon do Agi „w korytarzu budynku socjalnego w Swarzędzu kotka urodziła w sobotę 6 małych, pomocy dla kotki i maluchów !”.

Nie mamy gdzie, nie mamy za co. Przykro nam.

Godz 15:00 telefon do Agi „żona właśnie łapie rannego kota, coś mu utkwiło w brzuchu, gdzie można go przywieźć?”.

Nie mamy gdzie, nie mamy za co. Mamy za to długi na kilka tysięcy złotych. Przykro nam.

Godz 19:00 Olga wracając z dyżuru w punkcie przetrzymań kotów w Dopiewie namierzyła na ulicy Lodowej w Poznaniu stado chorych, dzikich kotów, a wśród nich maluszki z oczami wyjedzonymi przez koci katar…

Nie mamy jak pomóc. Chcemy skoczyć z mostu.

Tego samego dnia dowiedziałyśmy się też, że dwa z naszych fundacyjnych kotów tracą domy tymczasowe.

Podobnie wyglądał dzień wczorajszy i przedwczorajszy…

Mimo nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z stycznia 2012 roku nakładającej na gminy i miasta obowiązek realizacji programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi, wiele miast i gmin tego nie robi, a fundacje wykańczają się walcząc o bezdomniaki z gmin ościennych. Ponieważ dziś piszemy o kotach, przykładem niech będzie miasto Luboń, czy Puszczykowo bo z obydwu mamy zgłoszenia o kotach w potrzebie. W jednym i w drugim nie wdrożono programu sterylizacji kotów wolno żyjących. Dlaczego? W UM Puszczykowo można usłyszeć, że problemu kotów bezdomnych tam nie ma. W Luboniu chcą, ale żaden wet nie stanął do przetargu więc mają ręce związane. A dziesiątki kotów już się urodziły, a dziesiątki kotów cierpią z powodu bezdomności…

Jak to zmienić?
Przede wszystkim apelujemy abyście szukali Państwo pomocy w lokalnych Urzędach, w wydziałach gospodarki komunalnej lub ochrony środowiska, których obowiązkiem jest udzielenie pomocy. Jeśli tego nie zrobią, przynajmniej będą mieli świadomość problemu i zastanowią się jak rozwiązać go na przyszłość. Od stycznia tego roku mieliśmy kilka zgłoszeń o kotach z Lubonia, żadne z tych zgłoszeń nie przeszło przez Miasto, które nic o problemie nie wie. Jakże zdziwiona była Pani z UM gdy jej o problemie opowiadałam…

Piszemy to po to, żeby pokazać Wam ogrom cierpienia i nieszczęścia, z którym zmagamy się codziennie. Pomagamy znikomemu procentowi kotów do nas zgłoszonych. Każda odmowa, to dramat kota/kotów oraz nasz osobisty, a robimy to codziennie. Chcemy działać, mamy czas, wolę, chęci, jednak bez pieniędzy i domów tymczasowych nie zdziałamy NIC. Zgłaszający nie rozumieją, pytają, „jak to nie ma pieniędzy?”, a no nie ma, a ile razy Pan wpłacił na konto fundacji? Skąd fundacje mają mieć pieniądze? Ile razy był Pan domem tymczasowym? Ani razu? Na poprzedni nasz apel o domy tymczasowe, nie zgłosił się nikt(!) z Poznania. Nie mamy sponsorów na koty, jedynie dwa z nich są objęte adopcją wirtualną czyli mają na karmę i żwirek.

Niestety, do odwołania musimy zawiesić przyjmowanie nowych kotów do fundacji i nie jesteśmy w stanie żadnemu pomóc finansowo, ani lokalowo.
(Wyjątkiem są koty z gminy Dopiewo, w której prowadzimy akcję leczenia i sterylizacji kotów finansowaną przez UG).

>>Więcej o DOMU TYMCZASOWYM
Wróć do góry