11 luty 2012r.
Przepraszamy, że trzymaliśmy was do tej pory w niepewności odnośnie losu Victora, ale stanęliśmy przed murem i nie wiemy, w którą stronę pójść.
Osoby śledzące wątek Victora zdążyły się zorientować, że jest to trudna sytuacja, z którą nie do końca wiemy jak sobie poradzić.
Victor nie miał lekkiego życia, jak gro czworonogów. Większość psów w momencie kiedy trafiają do domów tymczasowych gdzie pokazuje się, że człowiekowi można zaufać, dochodzi do siebie i łapie równowagę psychiczną.
Prawdopodobnie pies ten musiał naprawdę sporo przeżyć zanim trafił do schroniska we Wrześni, ponieważ jego trauma go nie opuszcza pomimo naszych starań. Nie wiemy jak mu pomóc.
Podejrzewamy, że Victor mógł być ofiarą pseudohodowli, mógł być trzymany nieustannie w zamknięciu, być może został wyrzucony, być może udało mu się uciec. W momencie kiedy został odłowiony i znowu trafił do klatki to złamało mu psychikę. Jak żaden dotąd znany nam pies, Victor ma niesłychane umiłowanie wolności. Nie znosi zamkniętych pomieszczeń, kojców, nawet duży wybieg jest dla niego ograniczeniem. Widać, że pies w każdej sytuacji zamknięcia kalkuluje jak zwiać. Umie otwierać okna, drzwi, demoluje i wyje, wyje, wyje nieustannie, a przy tym obficie się ślini. Objawy te budzą duży niepokój. Konsultowany weterynarz nie widzi związku jego zachowan ze stanem fizycznym.
Radzimy się również znanym nam behawiorystom, czy jego stan może mieć naturę psychiczną, jednak żaden z nich nie dysponuje warunkami, by psa przyjąć do siebie i z nim pracować.
Jak wiecie, Victor byl do tej pory w dwóch domach tymczasowych i pomimo chęci i prób poradzenia sobie z jego zachowaniem, po dłuższym lub krótszym czasie wszyscy rezygnowali. Nikt nie potrafi okiełznać Victora.
Obecnie, z braku innych perspektyw, Victor przebywa w hotelu.
Niestety, jak można wywnioskować z jego historii, nie znosi tego dobrze. Nie wiemy jak długo będzie mógł tam zostać i obawiamy się najgorszego.
Zdajemy sobie sprawę, że dopóki nie znajdziemy przyczyny jego zachowania, nie możemy mu pomóc i co za tym idzie nie będziemy w stanie znaelźć mu domu, ponieważ będzie wracał z każdej adopcji.
Nie możemy mu znaleźć domu z powodu jego zachowań, a musimy znaleźć dla niego miejsce , żeby określić jego stan. No i koło się zamyka.
Musimy odkryć co tak naprawdę dzieje się z Victorem, ale musimy mieć dla niego bezpieczne miejsce , gdzie Victor będzie mógł się zatrzymać do czasu diagnozy.
Zastanawiamy się jak określić raz na zawsze czy przyczyna jest fizyczna, czy psychiczna.
Obmyśliłyśmy, żeby przez jakiś czas podawać mu środki przeciwbólowe, jeżeli jego stan się poprawi, oznaczać to będzie, że problem jest natury fizycznej i wtedy całe swoje siły skupimy na tym, żeby odnaleźć przyczynę bólu.
Jeżeli nie oznaczać to będzie, że stan jest natury psychicznej i wtedy będziemy starali się mu pomóc w tym kierunku.
Problemem stanowi miejsce, w którym Victor sopkojnie mógłby zamieszkać, żeby go zdiagnozować.
Nie możemy skupić się na jego leczeniu w momencie kiedy całą naszą energię pochłania szukanie dla niego nowego miejsca, ponieważ w każdej chwili Victor może zostać bez dachu nad głową.
Bardzo wszystkim dziękujemy za zainteresowanie Victorem oraz pomoc.
Jak sami widzicie sprawa jest naprawdę trudna i póki co nie znalazłyśmy żadnego sposobu, żeby ulżyć Victorowi i zapewnić mu bezpieczną przystań.
Walczymy nadal, ale powoli kończy się nam amunicja.
Jeżeli maczie jakieś pomysły koncepcje, lub słyszeliście o podobnym przypadku, albo o lekarzu lub behawioryście „cudotwórcy” informujcie nas.
