Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Podstawowe informacje:

Urodzony: ok. 2016 r.

Zdrowie: odrobaczony, wykastrowany, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ujemne

Stosunek do ludzi: lękliwy, wymaga oswojenia

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu

Psy: nie miał kontaktu

Koty: nie miał kontaktu

Inne:

 

Gallus o sobie:

Cześć, jestem Gallus.

Fajne imię, nie? Też mi się podoba. Takie niecodziennie spotykane. Wyjątkowe, jak ja. I nie, wcale się nie chwalę. Przecież każdy jest wyjątkowy na swój sposób, prawda?

Moje kocie życie nie było super trudne. Na początku mama się mną zajmowała. Zawsze, gdy wtuliłem się w jej grube futerko, było tak ciepło i miło. Ale później, gdy mamy brakło, już nie było tak przyjemnie. Mimo to jakoś sobie radziłem. Niektóre Człowieki też pomagały. To dali trochę jedzenia, to czystej wody. I jakoś się kręciło.

Aż nie przyszło Zimno. Zrobiło się biało, mokro i nieprzyjemnie. Przemoczone i zmarznięte futerko to zdecydowanie nie jest fajna zabawa. I jakoś tak wtedy coraz trudniej było znaleźć jedzonko. A niestety nikt nie chciał mnie przygarnąć w suche i ciepłe miejsce.

Na szczęście jakaś Człowieka postanowiła pomóc. Dała trochę rzeczy, które przez chwilę oddzielały moje futerko od białego zimna. Ale niestety jak przemokły, to zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie. W takich warunkach to nawet jedzonko ciężko się gryzło. Ale jakoś dawałem radę. Jak człowiek miział po łebku, to robiło się tak fajnie, przyjemnie.

Tak to jakoś było, aż pewnego zimnego dnia zabrali mnie stamtąd. Wsadzili do klatki, co było trochę niemiłe. Ale okazało się, że dzięki temu zrobiło się sucho i ciepło. Jedzonko było miękkie, woda zawsze czysta, a rzeczy, na których leżałem, ciepłe i suche. Widziałem inne koty, które wyglądały na całkiem zadowolone z sytuacji. Ludzkie ręce, które nagle pojawiały się w klatce, trochę mnie stresowały. Wcześniej mogłem chodzić gdzie i kiedy chciałem. Pomyślałem jednak, że to może chwilowe. I chociaż nie lubiłem, jak Człowieki ingerowały w moją przestrzeń, to jednak mizianie nie było złe.

Na szczęście w końcu pozwolili mi wyjść z klatki. Teraz siedzę sobie z innymi wąsaczami, a Człowieki co jakiś czas się pojawiają. Dają jeść, wodę. Czasem nawet zabawiają. Cieszę się, że jest ciepło i sucho. Chociaż zrobiło się trochę tłoczno – inne koty też znalazły tu schronienie. I ciągle ich przybywa!

Chciałbym mieć swojego Człowieka. Takiego, który będzie głaskał, da jeść. I nie pozwoli, żeby białe zimno znowu dręczyło moje łapki i futerko. Możemy się pomiziać, albo po prostu pospać w promieniach słońca. Czy nie brzmi to super?

Poznaj historię Gallusa:

22 stycznia 2022 r.

Kórnik. Dostaliśmy zgłoszenie o kocie, który mieszka pod laskiem. Miał budkę, ale pod wpływem warunków atmosferycznych, rozpadła się, więc biedak spał na jej gruzowiskach i szmatach. Jest styczeń leży śnieg, jest bardzo zimno – nie zastanawiamy się długo i jedziemy po kocurka!

30 kwietnia 2022 r.

Na majówkowy weekend mamy dla Was magicznego stwora. Oto Gallus
Dlaczego magiczny?
Przede wszystkim dlatego, że to kot, w dodatku czarny, a więc sam ten fakt daje mu wiele tajemniczości.
Ale tak naprawdę, o jego wyjątkowości świadczy charakter.

Ktoś niedoświadczony powiedziałby – ot, dziki kot. Syczy na ludzi, nie chce kontaktu… Na szczęście nasi wolontariusze znają kocią naturę i zakamarki kocich dusz. Czasem wystarczy spojrzeć w oczy kota, by zobaczyć, że to co powszechnie interpretujemy jako agresja, to tylko strach… Gallus się boi. Nie zna ludzi za dobrze, nie wie czego od niego chcą, nie wie czy wyciągnięta ludzka ręka nie chce zrobić krzywdy. Dlatego ostrzega, syczy, ale… nie atakuje. Poddaje się…
Mimo syczenia, pozwala na dotyk zamykając oczy i czekając co się wydarzy… a wtedy dzieje się właśnie magia.
Gallus zaczyna mruczeć…

Serduszko się uspakaja, ręka nie bije, ręka głaszcze, jest przyjemnie, Gallus się rozpływa w mruczeniu.
W FGZ dzieją się takie małe cuda. Chcemy pomóc kotom się otworzyć, zaufać, dać im szansę na lepsze życie.
Gallus bardzo potrzebuje domu tymczasowego. W kociarni dalsza socjalizacja jest niemożliwa. Za dużo ludzi, kotów, za mało czasu dla pojedynczych futerek, zwłaszcza dla tych, które go potrzebują.
Szukamy dla niego domu mądrego, spokojnego, który też rozumie kocią duszę, kocie spojrzenie, kocią magię.

Poczytaj o domach tymczasowych – może to będzie fajne wyzwanie dla Ciebie? https://glosemzwierzat.pl/jak-pomoc/dom-tymczasowy/

Galeria:

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 665 796 817

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)