Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Podstawowe informacje:

Urodzona: 07.2017

Zdrowie: wysterylizowana, odrobaczona, zaszczepiona, zachipowana, testy Fiv i Felv ujemne

Stosunek do ludzi: pozytywny

Stosunek do dzieci: nie miała kontaktu

Psy: nie miała kontaktu

Koty: pozytywny

Inne:

Lukrecja o sobie:

10 sierpnia 2020 r. 

Witaj! Na imię mi Lukrecja, mam 3 lata i jestem dostojną kocią damą. Do niedawna mieszkałam, razem z grupką innych kotów, w podpoznańskich Więckowicach. Nie było to złe życie: chodziłam gdzie chciałam, czasem coś upolowałam, czasem jakiś dobry człowiek poczęstował czymś do jedzenia. Były jednak też rzeczy które mi doskwierały, wśród nich: brak ciepłego schronienia w zimie i brak dachu nad głową gdy padało.

Tej wiosny urodziłam piątkę słodziutkich maluchów. Wtedy też człowieki stwierdziły, że nie może być tak, że matka z dziećmi prowadzi takie niepewne życie. Trafiłam więc do fundacyjnej kociarni w Poznaniu. Najpierw zamieszkałam w klatce razem z moimi maluchami. To było trudne przeżycie: one są kochane ale, jak to kociaki, rozpiera je energia i potrafią być strasznie męczące…. A w klatce nie miałam szansy się od nich choć na chwilę oddalić i pobyć sama. Na szczęście fundacyjni wolontariusze szybko zrozumieli moje błagalne spojrzenia i dostałam własny klatkowy apartament, gdzie mogę delektować się spokojem i porozmyślać co dalej ze mną będzie.

Inne koty w kociarni mówią, że to miejsce nie jest na stałe i że trzeba się zakręcić za stałym domem. Stały dom to podobno takie miejsce, gdzie ma się dużo przestrzeni dla siebie i własnego człowieka, który dba o to, żeby kot miał jedzenie, miękkie miejsce do spania i żeby nigdy nie brakło mu głasków. Jak dla mnie brzmi nieźle. Do głasków i mizianek nie byłam od początku na 100% przekonana, ale to dlatego, że dotychczas nie miałam z nimi dużo do czynienia. Teraz doceniam kontakt z ludźmi, głaskanie sprawia mi przyjemność. Lubię też sobie z ludźmi pogadać i trochę do nich pomiauczeć. Na początku w nowym domu mogę być trochę wystraszona, bo to znowu będzie dla mnie coś nieznanego. Niemniej jednak, jeśli dasz mi trochę czasu na oswojenie się z nową sytuacją, z każdym dniem będzie coraz lepiej. 

Lubię też koty z sąsiedniej klatki, czasem przybijamy sobie piątki i gadamy ze sobą. Dlatego jest spora szansa, że jeśli masz w domu kota, to też go polubię. 

Jeśli uważasz, że właśnie takiej damy jak ja brakuje w Twoim życiu, wypełnij proszę ankietę: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot. Szukam domu w Poznaniu i okolicach. Czekam!

Poznaj historię Lukrecji:

11 sierpnia 2020 r.

Lukrecja to mama naszych „elitarnych dzieciaków” – Kajetany, Samuela, Carli, Guzmana i Andera. Kiedy do nas przyjechała, początkowo była bardzo nieufna w stosunku do ludzi. Syczała i chowała się w kącie klatki. Po odseparowaniu jej od dzieci i umieszczeniu w osobnej klatce zaczęła powoli otwierać się na człowieka. Polubiła nieśmiałe głaskanie, którego coraz częściej już sama się dopomina. Lubi dużo gadać, syczenie na ludzi zamieniła na miauczenie do nich. Zaczyna nieśmiało bawić się zabawkami, a przyłapana na gorącym uczynku patrzy wzrokiem pt. „to nie ja!”. Interesuje się kotami z sąsiednich klatek, przybija piątki z Mojito i Martini, którzy są w klatce pod nią. Wszystko wskazuje na to, że będzie świetną towarzyszką domowego życia.

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)