Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Podstawowe informacje:

Urodzony: ok 08.2018 r.

Zdrowie: wykastrowany, odrobaczony, zachipowany, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ujemne

Stosunek do ludzi: pozytywny

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu

Psy: nie miał kontaktu

Koty: pozytywny

Inne:  

 

Piątek o sobie:

17 luty 2020 r. 

Cześć! Na imię mi Piątek i jestem półtorarocznym kocurkiem czarnym jak diabełek. Mieszkam w poznańskiej kociarni i człowieki, które się mną opiekują, do niedawna uważały, że Diabełek to byłoby dla mnie lepsze imię. No, przyznaję – mieli trochę (a nawet dużo…) racji. Ale poznajcie moją historię od początku:

Urodziłem się w Poznaniu i do niedawna mieszkałem w jednej z tamtejszych piwnic. Lubiłem to miejsce, miałem nawet ludzi, którzy się mną opiekowali i głaskali. Niestety w pewnym momencie innym mieszkańcom zacząłem (nie wiem dlaczego…) przeszkadzać. Ktoś podrzucił mi kiełbasę ze szpilkami w środku (cud, że nie zrobiłem sobie krzywdy!), w piwnicznych oknach pojawiły się kraty, które uniemożliwiały mi wejście…. Pani, która się mną opiekowała, zdecydowała, że nie mogę tam dłużej zostać i w ten sposób z miejsca, które dobrze znałem i uważałem za swój dom trafiłem do fundacyjnej kociarni.

Długi czas nie czułem się tu dobrze ani nawet bezpiecznie… Mieszkałem w klatce, a przecież całe życie mogłem chodzić gdzie chciałem…. Wokół mnóstwo różnych zapachów, obce koty, różni ludzie, którzy pojawiali się i znikali. Niby wiedziałem, że krzywda mi się tu nie stanie, ale to nie zmniejszało mojego stresu. Na początku syczałem gdy tylko ktoś zbliżył się do klatki i nie dałem sobie nawet w niej posprzątać. Wolontariusze mówili, że mają wrażenie, że chcę ich zabić…. No nie do końca tak było – broniłem tylko swojej przestrzeni osobistej!

Czas jednak robił swoje. Powoli, powoli przyzwyczajałem się do nowego miejsca zamieszkania, czasem nawet, zachęcony smaczkiem, dawałem się pogłaskać. Przełom nastąpił jednak kiedy po upłynięciu czasu kwarantanny wyprowadziłem się z klatki i dołączyłem do innych kotów w bawialni (pokoju, po którym koty mogą swobodnie chodzić). Wolontariusze śmieją się, że ktoś mnie podmienił – już nie boję się ludzi i  daję się głaskać! Myślę, że powoli można mnie już nazwać  wielkim miziakiem!

Moim największym pragnieniem jest znaleźć się w miejscu (podobno nazywa się ono DOM…) gdzie będę miał swobodę i czuł się bezpiecznie. Wolontariusze mówią, że potrzebuję cierpliwego opiekuna, który da mi czas na oswojenie się z nim i nowymi warunkami. Może to być nawet opiekun tymczasowy. Może to właśnie Ty? Jeśli mieszkasz w Poznaniu lub okolicach i chcesz mnie poznać, wypełnij ankietę adopcyjną: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot lub na dom tymczasowy:  http://bit.ly/ankieta-dom-tymczasowy-kot

Z praktycznych rzeczy to jestem bardzo zadbanym kotem: zostałem wykastrowany, odrobaczony, zachipowany, zaszczepiony, testy FIV/FeLV wyszły ujemnie.

Poznaj historię Piątka:

28 stycznia 2020 r. 

Pod koniec zeszłego roku otrzymałyśmy prośbę o pomoc od Pani dokarmiającej w swojej piwnicy w poznańskim bloku bezdomnego kocura. Wraz ze swoim bratem, Pani karmicielka dbała o kota pozwalając mu ogrzać się zimą i dając mu smaczne jedzonko. Kot w odpowiedzi ocierał się o nich i mruczał, stworzyli wyjątkową więż… do czasu….
Jak to często bywa, kot zaczął przeszkadzać w bloku. Pojawiły się groźby, zabijanie okienek, przepędzanie kocura. Pani poprosiła, abyśmy ocalili mu życie zabierając go z miejsca, w którym wystawiają trutki przeznaczone dla niego.
Niestety, kocur w kociarni ma straszną deprechę. Kiedyś wolno biegający, dziś siedzi w klatce w potwornym stresie. Czasem reaguje agresją, boi się gwałtownych ruchów. Relaksuje się dopiero wtedy, gdy ktoś poświęca mu więcej czasu, wtedy odpływa i mruczy głaskany.

Szukamy domu tymczasowego dla kocura Piątka. Kogoś kto da czas i przestrzeń, nie będzie się narzucał, uszanuje. Kogoś kto rozumie kocią naturę…

12 marca 2020 r.

Piątek już prawie 2 tygodnie jest w domu tymczasowym. Mieszka z byłym fundacyjnym podopiecznym kotem Tadzikiem. Na początku był nieufny ale dzięki Tadzikowi przekonał się do swoich nowych opiekunów i jak widać na filmiku chętnie daje się miziać. Z Tadzikiem też świetnie się dogaduje.

27 maja 2020 r.

Piątek trafił do nas pod koniec lutego. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że ten kot ma w sobie ogrom miłości i że jak tylko poczuje się chociaż trochę bezpieczniej, to wyłoni się z niego wielki miziak. Odłowiony jako dzikusek wychowujący się w piwnicy bloku, w której mieszkańcy stawiali trutki i zabijali okienka, by go wypłoszyć.

Dziś możemy śmiało powiedzieć że jest jednym z największych miziaków jakie znamy. Na początku zdystansowany i bardzo zestresowany, dziś otwarty i lubiący towarzystwo. Piątek, chociaż doświadczył ludzkiej niechęci nie zraził się i otworzył serducho na człowieka (a ma je wielkie!). Dziś jest jednym z tych zwierzaków, który lubi bliskość i kiedy najdzie go ochota będzie wskakiwał za człowiekiem na łózko / kanapę i kładł się tuż obok niego, mrucząc na pełen regulator i ugniatając łapkami powietrze (co jest przeurocze). Piątek szuka kontaktu i wychodzi z inicjatywą – wskakuje na kolana, ociera się i sprzedaje baranki, podchodzi do drugiego kota i zaczyna go myć, inicjuje z nim grzeczną zabawę w podgryzanie albo gonitwę. Czasem, kiedy czuje się wyjątkowo dobrze to niczym psiak kładzie się na plecy i pokazuje brzuch, dopraszając się głasków (oczywiście nie po brzuszku!).

Kitku Piątek kocha swoje zabawki: piłkę, myszkę (którą lubi nosić za ogon, jak prawdziwą zwierzynę) i wszelkie szeleszczące wędki. Piątek jest energicznym kotem który uwielbia zabawę. Ma bardzo czujne oko (to sprawne) i świetnie poluje!

Piątek już nie jest tym samym kotem co kiedyś, który schował się w lutym w kąt kanapy i czekał na swój los przerażony do szpiku kości. Dziś, kiedy czuje się już bezpieczniej wyszła z niego jego prawdziwa natura – niesamowitego pieszczocha. Ta mała czarna kulka potrafi okazać człowiekowi wdzięczność i przywiązanie. Piątek to kochający kot i zasługuje na taki dom, który zapewni mu bezpieczeństwo i miłość. Tylko w takich warunkach będzie w stanie być sobą i pozostawić za sobą miesiące spędzone samotnie w piwnicy.

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)