Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Podstawowe informacje:

Urodzony: ok. 2013 r.

Zdrowie: wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony, testy FeLV ujemne, test FIV dodatni, zachipowany

Stosunek do ludzi: ogromny miziak, bardzo domaga się kontaktu i głaskania.

Stosunek do dzieci: pozytywny

Psy: nie miał kontaktu

Koty: pozytywny

Zachowanie:  jeden z największych miziaków wśród naszych podopiecznych

Inne: ładnie korzysta z kuwety

Różal o sobie:

15 sierpnia 2019 r. 

Hejo, jestem Różal.

Urodziłem się około 2013 roku.
Początkowo mówiono, że jestem dzikuskiem, agresywny, ale co się dziwić skoro moja przeszłość i mój kontakt z człowiekiem do najlepszych nie należał. Początkowo chcieli mnie wypuścić, wszyscy się mnie bali, a to nie było tak, że ja taki jestem… Ja po prostu byłem bardzo, ale to bardzo wystraszony i chciałem się bronić, tak jak to zawsze do tej pory robiłem. Po moich uszach widać, że często miałem w życiu pod górkę.
Pewnego dnia jeden z człowieków, zaczął wyciągać rękę do mnie, zaczął mnie głaskać… początkowo oczywiście się bałem, ale pomyślałem chłopie bądź twardy, nie pękaj, będzie dobrze! I tak się stało. Z czasem odkryłem, że nie ma się czego bać, a człowieki są nawet fajne  i tak zacząłem dawać się głaskać i wiecie co? Uwieeeelbiammm to!!!
Jestem wykastrowany, odrobaczony, testy FeLV mam ujemne, ale Fiv dodatni.. co to znaczy?
Dowiedziałem się, że w takiej sytuacji, mogę trafić tylko do domu gdzie nie ma kotów, lub są koty, który również mają Fiv dodatni.
Fiv to choroba wirusowa powodująca niedobór immunologiczny, znaczy to, że mam obniżoną odporność, czyniąc mój organizm podatnym na inny zarażania.
Obecnie przebywam w domu tymczasowym, gdzie jest mi bardzo dobrze, ale wciąż mam nadzieje, że znajdę w końcu dom, który nie będzie tylko na jakiś czas, ale który będzie moim domem stałym… gdzie będą mnie kochać, głaskać oraz dbać o mnie.
Może skusisz się na wypełnienie ankiety na mnie? Jestem bezproblemowy, kochany, oddany, no i wyglądam oryginalnie. Daj mi proszę szansę, zobaczysz nie pożałujesz tej decyzji.

Ankieta o tutaj: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot

Poznaj historię Różala:


27 kwietnia 2017 r. 

Bezpieczne miejsce na przesiedlenie dzikiego kota potrzebne od zaraz!

Dwa tygodnie temu otrzymałyśmy smsa: „Proszę o pilny kontakt, życie kotka zagrożone, chcą powiesić lub utłuc w worku”. Gdy oddzwoniłyśmy, zatroskany Pan opowiadał, że usłyszał rozmowę, w której dwoje ludzi omawiało plan na pozbycie się niechcianego kota ze swojego terenu.
Pojechałyśmy pod wskazane miejsce i okazało się, że chodzi o czarnego wolno-żyjącego kocura, który uprzykrzał życie pewnej rodzinie, a ta nie krępowała się o tym mówić. Ludzie Ci mają dwa swoje koty, zadbane, niesterylizowane, wychodzące. Denerwowało ich, że bezdomny czarny kocur atakował ich koty. Ponadto, obsikiwał im okna, co doprowadzało właścicielkę domu do szewskiej pasji. Na miejscu spotkałyśmy też sąsiadkę, która dokarmiała bezdomniaka i również martwiła się o jego los pod tym adresem. Cóż było robić… odłowiłyśmy kocura. Kocur jest dzikim kotem. Syczy na nas, chowa się w transporterze, próbuje atakować. Nie zna ludzi. Boi się. Ale, ale! Nasza zaklinaczka kotów Michalina przełamała koci strach przed człowiekiem i zdołała go pogłaskać.:) Na dowód nagrała nam, niedowiarkom filmik z głaskania. Szczęki nam pospadały do ziemi.:) Nie ma się jednak co łudzić. Kot na domowego nie rokuje i nie ma co go zmuszać do zmiany natury. Ponieważ jednak nie może wrócić tam, gdzie jest niemile widziany, szukamy miejsca, w którym będziemy mogły kota wypuścić. Miejsce na wypuszczenie kota musi być bezpieczne (spory ogród, gospodarstwo, itd.), a kot powinien mieć możliwość spania w suchym miejscu i zjedzenia czegoś codziennie. Przede wszystkim jednak musi to być miejsce, w którym będzie można kota zamknąć na kilka tygodni (garaż, piwnica, altana), a potem stopniowo go z niego wypuszczać dając możliwość powrotu. Ideą takiego przesiedlenia jest wytworzenie więzi kota z miejscem, by po otwarciu transportera nie uciekał przed siebie nie wiedząc gdzie się znajduje, lecz by poznał lokalne dźwięki, zapachy i mógł poczuć się bezpiecznie. Dopiero gdy tak się stanie, można kota puścić luzem. Może jest gdzieś w Wielkopolsce kąt dla kota, który cudem uniknął śmierci w worku.

 7 maja 2017 r. 

Nasz Różal okazuje się, że nie jest jednak taki dziki dzik jak nam się wydawało. Po usunięciu mu transporterka z klatki stał się bardziej otwarty. Już nie tylko Michalina może go pogłaskać, ale uda się to również innym wolontariuszom. Przy misce z jedzeniem bez problemu można go głaskać. Być może chłopak się jednak bardziej otworzy na człowieka. Nadal szukamy dla niego bezpiecznego miejsca.

8 maja 2017 r.

CUD NAD WARTĄ! DZIKI RÓŻAL STAŁ SIĘ MIZIAKIEM!♥

27 kwietnia pisałam długiego posta o odłowionym dzikim kocurze, którego chciano zabić bo atakował okoliczne koty i obsikiwał okna. Pamiętacie? Złapany w klatkę łapkę dał nam się poznać jako wyjątkowo wściekły, dziki diabeł. Pierwszą dobę w klatce wystawowej spędził wspinając się po ściankach i suficie i przeczesując pazurami grzywki wszystkich, którzy odważyli się schylić w pobliżu. Oczywiście towarzyszyły temu wściekłe syki i dźwięki z piekła rodem, typowe „hhhhhhhhh” i „psssssss” i jeszcze „grrrrrrrrrr”.
Raz nawet zabrałam go do lekarza na kontrolę po kastracji, ale przez kraty transportera tak się rzucał z pazurzyskami, że Panie weterynarz solidarnie odmówiły włożenia ręki do transportera (też bym nie włożyła!). No więc kwietniowym postem szukałyśmy kotu nowego miejsca na wypuszczenie po kastracji. Fakt, że mimochodem, gdzieś tam wtrąciłam w kwietniowym tekście o tym, że nasza zaklinaczka kotów Michalina zdołała go raz pogłaskać, ale nikt w to nie wierzył i ta przypowieść traktowana była na równi z tymi, że gdzieś tam, ktoś tam widział kręgi w zbożu po lądowaniu ufo. W między czasie, wolontariuszki nazwały kota Różal. Dlaczego? Kot jest zaprawiony w walce, inne koty w okolicy lał, nas lał, weterynarzy lał – uliczny wojownik. Uszy ma pogniecione od walk, wyglądają jak tzw. kalafiory zapaśników. Michalina jednak utrzymywała, że kot ma gołębie serce, więc imię Różal wydawało nam się być idealne, bo znany zawodnik MMA Marcin Różal Różalski ma aparycję i zachowanie zbója, a w środku do rany przyłóż. Ale wracając do sedna… my tu szukamy miejscówki na zwrócenie dzikiemu Różalowi wolności, a Michalina, codziennie, pomalutku zacieśniała więzi z czarnym skurczybykiem. No i dziś, ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich fundacyjnych kociarzy, spakowała go (rękami!!!) do transporterka i zwiozła do lekarza na przegląd, bo biedny kotek ma takie biedne uszka!

Panie weterynarz do teraz zbierają szczęki z podłogi.
Ja obstawiam, że Michalina wypuściła Różala gdzieś za rogiem i na jego miejsce zgarnęła innego czarnucha, uszy mu zwinęła i udaje, że to ten sam.;) A tak na poważnie, to kurka wodna, jak wiele może zdziałać odrobina serducha! Niestety, u Różala test na FIV wyszedł dodatnio. Oznacza to, że już na 100% nie możemy go wypuścić na wolność. Szukamy dla Różala domu stałego lub na razie tymczasowego, bez innych kotów, lub z kotkami chorymi na FIV. FIV to wirus niedoboru immunologicznego u kotów – taki trochę ludzki HIV. Kot z FIV może żyć w zdrowiu wiele lat. Nie należy się FIVa bać. Różal ma 5 lat. Jest wykastrowany. Jest miziakiem.:)

25 maja 2017 r.

Różal w kociarni otrzymał swój osobny pokój, jednak nie nacieszył się nim zbyt długo, bo dziś pojechał do domu tymczasowego. Teraz trzymamy mocno kciuki, żeby odnalazł się w towarzystwie trzylatka. Mamy nadzieję, że da radę i szybko poczuje się jak u siebie.

10 lipca 2017 r.

Pomimo uroku, który roztacza nasz koci ex-zapaśnik, szybkie znalezienie mu domu tymczasowego nie było aż tak oczywiste (ze względu na FIV), jednak nasz Różalek miał dużo szczęścia. Jak się miewa? Konsekwentnie pozostaje ucieleśnieniem grzeczności:) Nie tylko jest idealnym domownikiem – nie drapie mebli, nie skacze po blatach, bezbłędnie korzysta z kuwety – lecz również wyjątkowo cierpliwie przyjmuje czułości od niezwykle energicznego, kilkuletniego chłopca.:) Aż trudno uwierzyć, że jeszcze jakiś czas temu syczał na wszystkich z daleka, a wśród wolontariuszek krążyły legendy o „wyjątkowo dzikim, agresywnym kocurze”. Różal jest kotem w typie łagodnego przytulaka, bardzo lubi towarzystwo człowieka, chętnie przychodzi na mizianie, chociaż nie pogardzi też odrobiną rozrywki w postaci wędki z piórkami czy pluszowego szczurka. Długo można by pisać o tym, jak przekochanym jest kocurkiem, a i tak pewnie nie zdołalibyśmy ująć tego dostatecznie dobrze, dlatego po prostu szczerze polecamy go do adopcji.<3

16 sierpnia 2019 r.

Różal od 2 lat mieszka w domu tymczasowym i choć jest tam mu bardzo dobrze, chciałby znaleźć w końcu swój własny kąt oraz swojego własnego człowieka, który by się z nim bawił oraz, który by go głaskał- bo to jest to co Różalek lubi najbardziej. Jeśli chciałbyś dać dom jednemu z największych miziaków, wypełnij ankietę znajdującą się pod tym linkiem: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot

Adopcja w 3 krokach

 

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744