Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
24 listopada 2020
Historia pojawienia się Colina obfitowała w zwroty akcji, niejasności i dramatyczne epizody niczym film sensacyjny. Otóż Colin pojawiał się w okolicy od kilku tygodni, był widywany przez mieszkańców gminy, ale nigdy na tyle długo w jednym miejscu, aby dać się spotkać, o złapaniu w ogóle nie mówiąc. Co więcej, on sam lub inny podobny do niego był spotykany na łąkach w okolicach Dopiewa już latem, ale wtedy nikomu nie udało się do niego podejść, zawsze na widok człowieka oddalał się w sobie tylko znane miejsca. Tym razem jednak coś sprawiło, że Colin dał się złapać strażnikom gminnym, zawędrował bowiem na ogrodzone podwórko, z którego nie miał już możliwości ucieczki i ostatecznie został pod eskortą odwieziony do schroniska. Co ciekawe w ogóle nie wyglądał na włóczęgę – nie był ani wychudzony, ani specjalnie brudny, sprawiał wręcz wrażenie zadbanego psa. Być może gdzieś jest jego dom, jednak do dnia dzisiejszego nikt się po niego nie zgłosił, nikt nie szukał i nawet nie pytał o zaginionego bernardyna…. Colin od pierwszego dnia w schronisku był dość nieufny w stosunku do ludzi, szuka co prawda kontaktu, ale niespecjalnie lubi dotyk i bał się smyczy, na widok której uciekał początkowo do budy. Ładnie za to reaguje na inne psy, w ogóle nie wdaje się w sprzeczki, cechuje go raczej postawa miła lub przynajmniej neutralna. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby lepiej się poznać i zobaczyć, co skrywa Colinowa dusza, doświadczenie podpowiada nam jednak, że okaże się być bardzo wesołą i sympatyczną postacią. Często się uśmiecha i na razie nieśmiało zaprasza do zabawy. Na oko Colin ma około 4 lat, jest w dobrej kondycji, został zaszczepiony i odrobaczony. Szukamy dla niego domu w spokojnej okolicy, na pewno nie wydamy go do pilnowania firmy, parkingu czy innego przybytku ani też do życia tylko na dworze.
8 czerwca 2021
Nasz puchaty miś Colin przeszedł wielką przemianę od czasu, gdy trafił pod naszą opiekę. Oswoił się z dotykiem, polubił głaskanie, a i smycz przestała wzbudzać w nim niechęć, dzięki czemu z radością wychodzi na spacery po okolicznym lesie i łąkach. Okazało się też, że – zgodnie z przewidywaniami, jest osobą całkiem sympatyczną i pozytywną. Ze smutkiem stwierdzamy jednak, że Colinek nie cieszy się specjalną popularnością wśród osób odwiedzających nasze schronisko lub przeglądających nasze ogłoszenia. W trakcie kilku miesięcy pobytu pod naszą opieką spytały o niego może dwie osoby, ale jak na razie nie wyszło z tego nic konkretnego. A on cały czas czeka. Czeka na dzień, w którym pozna ludzi gotowych podarować mu dom, a w nim opiekę, czułość i bezpieczeństwo. Mamy nadzieję, że ten dzień jest już blisko i wkrótce odmieni się Colinowy los.
10 września 2021
Lato mija, a on wciąż u nas. Naprawdę myśleliśmy, że taki przystojniak, jak Colin nie zagrzeje długo miejsca pod naszą opieką i w oka mgnieniu znajdzie nowy dom. Życie lubi jednak zaskakiwać, niestety nie zawsze pozytywnie. Tak jest i tym razem, ale my nauczyliśmy się już nie tracić nadziei i cierpliwie wraz z Colinkiem czekamy na ten szczęśliwy dzień, w którym przeprowadzi się w końcu na swoje!

Adopcja w 3 krokach

Ważne: Między wypełnieniem ankiety a domową wizytą przedadopcyjną zawsze jest zapoznanie z psem w miejscu jego przebywania. Może to być przytulisko, dom tymczasowy lub hotel dla psów.

Masz pytania? Napisz: remik@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 501 173 726