Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Matylda, kot do adopcji, Poznań, DopiewoUrodzona: 05.2016 r.

Zdrowie: wykastrowana, odrobaczona, testy FIV/FeLV ujemne, zaszczepiona

Stosunek do ludzi: pozytywny, lubi być miziana

Stosunek do dzieci: pozytywny

Psy: nie miała kontaktu

Koty: pozytywny, nie jest agresywna, nie atakuje

Zachowanie: jest przyjacielska zarówno do ludzi jak i innych kotów. Bardzo lubi być głaskana – wówczas drga jej ogonek i macha nim – zdecydowanie jest to u niej objaw zadowolenia

Inne: ładnie korzysta z kuwety

18 czerwca 2017 r.

Matylda to bardzo sympatyczna kotka, która trafiła do nas na początku czerwca z Borówca, razem ze swoimi siostrami i ich dziećmi. Kotka trafiła do nas na zabieg sterylizacji, jednak nie ma gdzie wrócić, nie chcą ani jej, ani jej sióstr tam gdzie się urodziły rok temu.

Matylda jest przeurocza, miziasta i z radości śmiesznie merda ogonkiem jak się ją głaszcze :). Kotunia jest zdrowa, wysterylizowana, testy fiv/felv ujemne, jest po pierwszym szczepieniu, ładnie korzysta z kuwetki.

Obecnie Matylda przebywa w fundacyjnej kociarni, szukamy dla niej domu tymczasowego lub najlepiej stałego.

13 stycznia 2018 r.

Matyldy nie ma już z nami … [']

Dziś w nocy pożegnałyśmy Matyldę. Był to ogromny cios, jednak wierzymy, że podjęłyśmy słuszną decyzję. W jamie brzusznej Matyni zebrał się płyn, wskazujący na FIP – był to ostatni czynnik, brakujący do tej najgorszej diagnozy, której tak się bałyśmy. Wraz ze wszystkimi objawami miałyśmy pełny obraz.:( Musiałyśmy pogodzić się z tym, że ona już tylko cierpi i jedyne co możemy dla niej zrobić, to pomóc jej odejść bezboleśnie i humanitarnie. Nie była wtedy sama, byłyśmy przy niej.
Chcemy Matynię zapamiętać taką jaka była przed chorobą. Chcemy pamiętać tylko jak przeszkadzała nam podczas wypełniania kart na dyżurach, wpychając główkę pod rękę z długopisem i domagając się, żeby ją pomiziać. Jak głaskana ugniatała łapkami w powietrzu. Jak zabawnie drżał jej ogonek, kiedy się cieszyła i było jej dobrze. Była delikatna, łagodna i bardzo grzeczna. Było w niej mnóstwo miłości. Kiedy jej siostry miały małe kocięta, ciocia Matylda myła maluszki i otaczała je opieką. Nigdy nie wdawała się w żadne bójki z innymi kotami. Taka właśnie była – dobra. Serca nam pękają, kiedy myślimy o tym, że nie ma już z nami tej słodkiej koteczki. Nigdy jej nie zapomnimy i do końca życia będziemy się zastanawiać dlaczego padło na nią i czy mogłyśmy temu jakoś zapobiec.
Nie tak miało być, Matyldeczko… Miałaś być rozpieszczana. Nie możemy przeżyć tego, że tak długo siedziałaś w kociarni, a kiedy w końcu, po tylu miesiącach znalazłaś dom, Twoje zdrowie się nagle posypało. Nie możemy też pogodzić się z tym, że przesz te wszystkie miesiące, kiedy czekałaś na stałych opiekunów, nie znalazłyśmy dla Ciebie tych tymczasowych…
Kociarnia to nie jest dom, to ma być miejsce przejściowe między bezdomnością a domem. Niestety często wychodzi inaczej. Benjamin, który od urodzenia mieszka w kociarni nigdy nie miał szans poznać życia poza jej ścianami. To samo dotyczy wielu innych kotów, które już tak długo czekają na swoich ludzi. Zasługują na to by być głaskane i miziane kiedy tylko mają ochotę, na to by wkurzać człowieka skakaniem mu po głowie o 3 nad ranem, na to by na piękne oczy wymuszać dodatkową, nieprzewidzianą w planie, porcję karmy a potem mieć troszkę za duży brzuszek. Tego dziś właśnie życzymy naszym kotom.

Adopcja w 3 krokach

Wypełnioną ankietę wyślij na adres: fundacja@glosemzwierzat.pl

W tytule maila wpisz imię kota, na którego jest ankieta.