Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

GOŁĄBEK

6 września 2020 r.

Taka niedziela… Nie wiemy co mu się stało…
Wiemy jednak, że ma właściciela. Mieszkał w Puszczykowie pod Poznaniem. Gdy przechodnie znaleźli dogorywającego kota na chodniku, właściciel (jak się okazuje ich sąsiad) pojawił się i powiedział, że jest świadom stanu kota i chyba czas go dobić… Ludzie Ci, nie godząc się na taki stan rzeczy, zabrali kota do weterynarza. Ściągnięto z niego setki larw much, oczyszczono ranę, dostał kroplówkę, lek przeciwbólowy i jodynę na smarowanie ran. Zabrali go do siebie, lecz nie wiedząc, że to nie najlepszy pomysł – dziś wypuścili na dwór, by się załatwił…
I tak, nasza Magda znalazła kota na ulicy, chwyciła go pod pachę i zabrała do lecznicy. Muchy znów zdążyły złożyć jaja w ranach.
W ranę na szyi wdała się martwica. Ciężko stwierdzić od czego ta rana. Kotek ma niesymetryczny pyszczek. Może kopnięcie, może rak… Czekają go dalsze badania, by móc postawić diagnozę. Będzie miał zrobione pełne badania na tarczycę, nerki. Musi być często karmiony. Ma zanik mięśni i jest w ciężkim stanie.

8 września 2020 r.

Kot z niedzielnego postu otrzymał imię GOŁĄBEK.
Dlaczego? Tak bardzo grucha z radości, gdy się do niego podchodzi i dotyka. Strasznie to wzruszające.
Wrócił mu apetyt, ale nadal waży bardzo mało, bo 3,7 kg. Gołąbek ma żółtaczkę, z ucha leci mu ropa, nadal dojrzewają na nim larwy z wcześniej złożonych jaj, które trzeba usuwać. Ale co jest sednem sprawy i jego problemów? nie wiemy. Czekają go kolejne badania, na pewno powtórka badania krwi i USG. Jutro czeka go RTG głowy.

15 września 2020 r.

Gołąbek odszedł za Tęczowy Most…
Wiemy, że kibicowaliście Gołąbkowi. Wy i wielu ludzi, którzy wsparli jego zbiórkę. Tyle osób chciało mu pomóc, tyle ludzi trzymało za niego kciuki…
Niestety, musiałyśmy podjąć najgorszą z decyzji.
Jego rana co prawda wyglądała lepiej, muchy przestały składać jaka, ropa przestała się lać z rany, z uszu, ale jego stan ogólny niestety się pogorszył. Musiał być dokarmiany, nie miał apetytu. Przestał trzymać temperaturę, był dogrzewany.
RTG wykazało deformację łuku jarzmowego i uszkodzenie płuc, prawdopodobnie przepony również. Cała klatka piersiowa to jedna wielka rana. Być może został bardzo mocno pogryziony, do teraz nie wiemy co mu się przytrafiło.
Gołąbek z lewej strony nie miał zupełnie zębów, a z prawej były w fatalnym stanie. Kotek był w tak ciężkim stanie, że nie nadawał się do znieczulenia i ich usunięcia.
USG dodatkowo pokazało, że w kiepskim stanie są mocno już zmienione nerki, trzustka, jelita… Kocurek wyglądał źle nie tylko od zewnątrz, ale i od wewnątrz. Wyszła też żółtaczka. Krwi prawie nie dało mu się pobrać.
Gołąbka już z nami nie ma. Nie chciałyśmy przedłużać cierpienia. Bardzo nam przykro, że tak się stało… zawsze jak trafiają do nas koty w tak ciężkim stanie, cicho liczymy na to, że jakoś się uda, że jakoś to będzie. Czasem się udaje. Tym razem niestety nie.
Już nie cierpisz Gołąbku…
Z kwoty uzbieranej z jego zbiórki będziemy leczyć inne koty w potrzebie, które takiej kwoty nie uzbierają (bo nie mają aż tak tragicznej historii – na szczęście).

 

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)