Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Podstawowe informacje:

Urodzony: 2016 r.

Zdrowie: testy FIV/FeLV ujemne, odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany

Stosunek do ludzi: pozytywny, daje się głaskać

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu

Psy: nie miał kontaktu

Koty: pozytywny

Inne:

 

Mietek o sobie:

Siemaneczko, jestem Mietek, chłopak z miasta!

Ostatnio miałem trochę nieprzyjemnych przygód, które zakończyły się poharatanym grzbietem… Generalnie co to dla mnie, silny chłopak jestem, ale ciotki wpadły w lament i hyc! Do weterynarza. Wszystko się już pogoiło, przy okazji zostałem ogólnie ogarnięty i aż mi dziwnie, taki jestem czysty… No, przy czyszczeniu plerów jeszcze mi trochę trzeba pomóc, ale futerko mam podobno milusie, także odwdzięczę się ogólną puchatością.
Jak to chłopak z miasta jeszcze nie do końca się przekonałem do bliskiego kontaktu z człowiekiem, chciałbym bardzo głasków, ale jeszcze mam trochę stracha. Ciotki i wujowie się śmieją, że strzelam głupimi minami, a to po prostu wyraz mojego wyszukanego indywidualizmu… No nic to, ktoś się kiedyś na mnie pozna!
Polecam się do wspólnego chillowania!
Mietek

Poznaj historię Mietka:

15 grudnia 2021r.

Pani dokarmiająca okoliczne koty zgłosiła nam, że jeden z jej bezdomnych podopiecznych przyszedł na karmienie w koszmarnym stanie – z ogromną raną na plecach!
No i dołączył do nas kot Mietek, no i leczymy stwora.
Brudny, zapchlony, zarobaczony, zaniedbany, ogromna nadżerka na języku i zepsuty, siejący na cały organizm ząb. Do tego solidne przeziębienie, pewnie z zimna i ogólnie kiepskiego stanu – tak sobie świetnie radzą te koty wiejskie wolnożyjące…
No ale wisienką na torcie nieszczęść Mietka jest wspomniana wielka rana na plecach, najprawdopodobniej powstała na skutek przechodzenia pod płotem.

13 stycznia 2022 r.

Pamiętacie Mietka, który trafił do schroniska w okropnym stanie, zaniedbany, zaświerzbiony, odwodniony z gigantyczną raną na plecach (powstałą najprawdopodobniej na skutek przechodzenia pod płotem)?

Zobaczcie jak wydobrzał!

Kochamy się w tym kocurze, jego puchatości i głupiutkich minkach.

Stan zdrowia
Świerzbu Mieciu już nie ma, czuję się dobrze, ma apetyt. Nadal leczymy uszy (końcówki uszu w zasadzie). Ma około 6 lat…
Dziś ma szczepienie. Rana na plecach ładnie wygojona, uszy jeszcze w rankach, ładny apetyt. Teraz zabiegi pielęgnacyjne futerka, bo chłopak troszkę się sam do ładu doprowadził, ale nie do końca

Charakter
Mietek boi się wyciągniętej ludzkiej ręki, ale bardzo chce być miziany więc walczy ze sobą.

Pilnie szukamy dla niego domu tymczasowego, w którym dokończymy leczenie i oswoimy tego śmiesznego stworka.

29 czerwca 2022 r.

Mieciulek to wiejski kotek, który jakiś czas temu trafił do schroniska w Dopiewie. W dniu przyjęcia był w opłakanym stanie, co zobaczycie na zdjęciach pod poniższym linkiem – życie bezdomniaka lekko go sponiewierało, ale cudowny, miziasto-gapowaty charakter dodał mu animuszu w walce o zdrowie i szybciutko wypiękniał pod skrzydłami wolontariuszy!
Niestety, pech go nie opuszcza. Oprócz wielu dolegliwości typowych dla kota bezdomnego, mierzymy się właśnie z podejrzeniem nowotworu.
Rany na uszach Mietka się nie goją. Zapalenie ucha nie daje się wyleczyć. Lekarze postanowili usunąć uszka i poddać histopatologii pod kątem raka płaskonabłonkowego. Bardzo potrzebujemy pieniędzy na te wszystkie zabiegi i badania, dlatego poniżej publikujemy link do zbiórki, w której treści zobaczycie więcej zdjęć i przeczytacie więcej o stanie zdrowia Mieciulka

30 lipca 2022 r.

Mieciu…

Ostatni czas jest dla nas ciężki. Los sprawił, że tego lata musimy przepracować wiele pożegnań. Pożegnań na które nigdy nie jesteśmy gotowi, ale które są nieodłącznie wpisane w wolontariat. Dziś żegnamy najukochańszego Miecia. Przesłodką kulkę pełną serdeczności, którą zabrał nam nowotwór. Amputacja uszek nie pomogła na tyle, by zatrzymać chorobę. Miał jednak w życiu tyle szczęścia, że w ostatnim stadium choroby trafił na osoby, które go z całego serducha pokochały… I tak o nim napisały:

„Kiedy Miecio trafił do domku, był troszkę spłoszonym kotkiem. Pierwszego dnia od razu uciekł pod łóżko, ale później już nigdy pod nie nie wrócił. Nie ufał rękom człowieka, więc pozwoliłyśmy Mietkowi przekonać się do nas niczego nie przyspieszając. Powoli coraz częściej pojawiał się obok nas, sprawdzał co jemy i co robimy. Szybko przestał uciekać przed naszą ręką. Stawał się też coraz bardziej ciekawy świata. Próbował witać dostawców pizzy i codziennie po wieczornych zakupach, gdy usłyszał przekręcanie kluczy w drzwiach – przybiegał sprawdzić czy mamy coś dla niego.

Jednak żadna zabawka nie potrafiła sprostać oczekiwaniom Miecia, tak jak gumka do włosów, czy randomowy papierek. Chociaż był i moment, że dostawał bzika na punkcie pluszowych drucików.

Nieco później pokochał też zabawę w sypialni tak między 3 a 5 rano, szczególnie myszką na wędce, która piszczała gdy się ją dotknęło. Były również momenty, że Miecio potrafił przytargać wędkę z innego pomieszczenia, siadać nad nią i czekać aż się obudzimy. Rano, gdy czasem oko było zamknięte dłużej i przychodziła 9 rano, Miecio przychodził i krzyczał swoim „o, o, a, a, oooaaa”, że jedzonka nie ma w misce.

Mieczysław był też trochę takim „francuskim pieskiem”. Jedzonko, czy smaczki jadł tylko z talerzyka. Po jakimś czasie przekonywał się do zjedzenia chrupka z ręki, jednak wolał jeść kulturalnie.

Miecio trafił do muzycznego domu. Jednak zamiast wsłuchiwania się w rytmy wolał atakować odstające struny od gitary, czy miarowo ruszający się smyczek. Ku naszemu zaskoczeniu, Miecio nie bał się też odkurzacza, blendera, czy wentylatora. To był prawdziwy boss!

Do sypialni przekonywał się długo. W końcu stało tam duże lustro, w którym mieszkał inny kot, którego nie dało się dorwać. Długo nie potrafił też wskoczyć na parapet. Jednak był spryciarzem i zorientował się, że da się to zrobić jeśli wystarczająco długo poczeka, aż ktoś otworzy mu szafę obok. Dopiero niedawno zorientował się, że po drugiej stronie jest też zawsze dostępna półka.

Bardzo polubił czesanko, a jeśli robiło się to wystarczająco długo, Miecio pozwalał wyczesać sobie również brzuszek. Miecio kochał też kąpiele! Oczywiście pierwsza była dla niego nieco stresująca, jednak cieplutka woda i masażyk okazały się być bardzo przyjemne. Miecio nie był miauczącym kotem, ale prowadził z nami bardzo interesujące rozmowy, które kończył jednym wielkim „oooouuu” i odchodził.

Miecio chyba poczuł, że człowiek mu zawsze pomoże. Wokalizował kiedy coś się stało i było trzeba mu pomóc, czy to chodziło o brudny kołnierz, czy zabawka której nie dało się skądś wyciągnąć.

Miecio walczył z chorobą bardzo dzielnie… Czasem wydaje nam się, że bardziej dla nas, niż dla siebie. Do końca był też dżentelmenem. Swoją ostatnią kupę zakopał, choć jeszcze poprzednio nie miał na to siły.
Teraz nasz Mieczysław, van Gogh vol. 2, Eggi biega już szczęśliwy i zdrowy za tęczowym mostem. Ma eleganckie uszka i pod dostatkiem kociej energii, zręczności i tupetu, a kocie panny się za nim uganiają, bo taki z niego koci przystojniacha!”

Śpij słodko Mieciuniu.

Galeria:

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 665 796 817

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)