Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

Charlie

Podstawowe informacje:

Urodzony: lato 2017 r.

Zdrowie: wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ujemne, brak problemów zdrowotnych.

Stosunek do ludzi: w fundacyjnej kociarni był kotem zupełnie niedotykalskim, jednak w domu tymczasowym zaczął się bardzo szybko otwierać. Charlie nie jest kotem agresywnym – jeśli czuje się niepewnie, po prostu ucieka – lecz już po chwili wraca i z zaciekawieniem lustruje ludzi swoimi wielkimi oczyskami. To bardzo ciekawy kocurek, lubi dotrzymywać człowiekowi towarzystwa, chętnie też ładuje mu się w nocy do łóżka. Charlie wprost uwielbia być miziany! Z początku może brakować mu odwagi, ale już po chwili głaskania całkowicie odpływa i ochoczo ociera się pyszczkiem o dłonie.:) Na pewno trzeba mu jeszcze poświęcić trochę uwagi, by poczuł się pewnie w kontakcie z człowiekiem, jednak kocurek świetnie rokuje i jesteśmy przekonani, że jego dom docelowy będzie świadkiem dalszych postępów.

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu.

Psy: nie miał kontaktu

Koty: w kociarni bardzo dobrze dogadywał się z wszystkimi kotami, a w domu tymczasowym z miejsca zakochał się w swojej kociej koleżance.:) Pięknie się razem bawią, śpią i liżą po łebkach. Charlie jest kocurkiem raczej uległym, powinien się dobrze dogadywać z innymi kotami. Kocie towarzystwo pomaga mu się również otworzyć względem ludzi – gdy jego współlokatorka przychodzi na mizianie to on zawsze musi dotrzymywać jej kroku i również odebrać swoją porcję głasków.:)

Inne: ładnie korzysta z kuwety, z drapaka, nie wybrzydza przy jedzeniu.

Charlie o sobie:

5 maja 2019 r. 

Jestem Charlie.

Chcieli, żebym się przedstawił, to mówię. W sumie to nic nowego, bo oni ciągle czegoś ode mnie chcą.Najpierw chcieli, żebyśmy weszli z braćmi do korytarza. Że niby jedzenie. Weszliśmy, a tu nagle wbiegła jakaś kobieta, wsadziła nas do skrzynek i zabrała. I nawet poznała, że to na wieszaku to Chaplin, a nie kapelusz (jak na to wpadła? do dzisiaj nie wiem).

Potem chcieli, żebyśmy siedzieli w klatce i byli mili (haha, dobre sobie). Po dłuugim czasie nas wypuścili na większy pokój. Było tam więcej kotów i było super, bo mogliśmy się bawić i chować przed człowiekami. Trzymaliśmy sztamę, że ludzie są źli, aż pewnego dnia Chaplina przekupili przysmakami. Ponoć znalazł dom i teraz go tam głaszczą i karmią pysznym mięsem. I ma koleżankę do zabaw, której mu nikt nie zabierze (bo w kociarni, to co się z kimś zaprzyjaźniłem, to nagle znikał). Później to samo stało się ze Spencerem i w kociarni zostałem tylko ja. Długo byłem twardy i nie dawałem się dotknąć (nooo… może ewentualnie jak ktoś miał coś super pysznego do jedzenia).

Pewnego dnia i mnie wzięli do domu (tymczasowego), zobaczyć czy tam mi się bardziej spodoba. Nie będę Was dłużej trzymał w niepewności – tak, podoba mi się!!! Oglądam telewizję, bawię się z kotką Kitką i razem śpimy z człowiekiem w łóżku. I ku zaskoczeniu wszystkich (włącznie ze mną) – spodobało mi się to całe głaskanie.
Teraz, już jako kot „kanapowy miziak”, szukam domu. Takiego już na stałe – mógłby być z kotem, żebym miał się z kim bawić i od kogo odgapiać, że do człowieka się idzie na głaskanie. Ale może i bez tego dam radę, skoro już wiem co i jak. Co Ty na to?

Może wypełnisz na mnie ankietę? Znajdziesz ją o tutaj: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot

Z formalności: urodziłem się ok. 2017 roku (w lecie), regularnie mnie szczepią i odrobaczają. Kuwetę ogarniam, jestem wykastrowany. FIV/FeLV ujemne. Koniec formalności, czekam na ankiety!

Poznaj historię Charliego:

31 października 2017 r.

Charlie, Spencer i Chaplin zwani pieszczotliwie sykaczami lub hitlerkami (zupełnie nie wiadomo dlaczego) kłaniają się Państwu nisko!

Chłopaczki przyszły na świat w Skórzewie, z dzikiej kotki, która przychodziła się dokarmiać do jednego ze Skórzewskich domów. Koty mają w główce czujnik, który mówi im, do których domów się w tych sprawach kierować, bo ten dom dokarmiał już sporo kocich bezdomniaków (stamtąd również pochodzi nasza była podopieczna Wiśnia) oraz regularnie stołują się tam jeże. Wracając jednak do hitlerków….  Dzieciaki jak tylko podrosły zaczęły chadzać na podkarmianie z mamusią. Gdy poproszono nas o pomoc w zabezpieczeniu chłopaków, zastałyśmy na miejscu trzech zwinnych, płochliwych, dzikawych dzieciaczków, którzy za kawałek parówki daliby się pokroić. Dopadali do rzucanych im kawałków i porywali je w krzaki warcząc przy tym urokliwie. Gdy przyszedł czas na ich wyłapanie, było wesoło. Pani je dokarmiająca zwabiła kotki jedzeniem do przedsionka i zaczął się cyrk na kółkach. Kociaki zaczęły skakać po ścianach i suficie, jeden z nich wybił się na 3m w górę i zawisł na wieszaku na płaszcze i wisiał razem z kapeluszem myśląc, że wtopił się w tło. Udało się chłopców schwytać i miesiąc temu zamieszkali w naszej kociarni. Od tamtej pory ich azylem i największym przyjacielem jest kuweta, w której śpią i do której się chowają, gdy człowiek wkłada wielkie łapska do klatki. Zaczynają też wtedy syczeć jak mała pompki (syk, syk, syk) by wystraszyć przeciwnika na śmierć, tak by padł z przerażenia przy klatce. Póki co, padamy ze śmiechu. Walą też łapami, aczkolwiek bez pazurów, nie robiąc wielkiej krzywdy. Przestają mieć mordercze myśli w stosunku do człowieków, gdy widzą kolorową wędkę z piórkami. Wtedy początkowy strach i paraliż spowodowany człowieczą łapą ustępuję i po kilkunastu minutach zabawy zaczynają się relaksować i skakać po klatce.

Nie mamy w zwyczaju oswajania dzikich kotów. Nie lubimy postępować wbrew naturze. Niestety, w tym przypadku, Pani dokarmiająca sykotki musiała przestać to robić. Reszta domowników postawiła ultimatum. Skończyło się dokarmianie i spraszanie bezdomniaków z okolicy, rodzina sykotków straciła karmnik. Ponieważ nadchodziła jesień i zima zdecydowałyśmy się zrobić wyjątek i pomóc, zabrać hitlerki do nas i poszukać im bezpiecznego miejsca na przesiedlenie, gdzie będą zaopiekowanie i karmione do końca ich życia.

Bardzo pilnie szukamy dla chłopców domu stałego lub tymczasowego. Niestety, ze względu na wirus panujący w naszej kociarni chłopaki zaczynają kaszleć. Ciężko będzie ich wyleczyć w stadzie chorych kotów. Stres wywołany pobytem w kociarni obniża im odporność. Idealny byłby dla nich ogród/teren położony w bezpiecznej okolicy, na wsi, może pod lasem, może stajnia, może stodoła – z możliwością zamknięcia chłopaków na pierwsze 2 miesiące w jakimś pomieszczeniu by wywołać więź chłopaków z miejscem, by wiedzieli gdzie wracać wypuszczeni, by mieli gdzie spać w zimowe dni.

Mission impossible? Nie takie rzeczy się robiło! Potrzebujemy tylko Waszego zaangażowania i pomocy w udostępnianie chłopaków i szukanie im lokom.

Dlaczego Charlie, Spencer, Chaplin? Z powodu uroczego wąsika – cechy wspólnej małych sykaczy i znanego komika.

17 kwietnia 2019 r.

Charlie przechodzi prawdziwą metamorfozę! Od momentu kiedy chłopak znalazł się w domu tymczasowym, coraz bardziej się otwiera – człowiek już nie taki zły 😉

1 maja 2019 r.

Charlie to ostatni kocurek z rodzeństwa, które przyjechało do nas w październiku 2017 r.  Jego dwaj bracia już dawno trafili do stałych domów, natomiast on jeden nie ma szczęścia i nadal czeka na swoich ludzi.  Charlie przez 1,5 roku był kotem w zasadzie niedotykalskim – w fundacyjnej kociarni nie miał szansy przekonać się do człowieka na tyle, by mu zaufać, jednak już po 2 tygodniach w domu tymczasowym wydarzył się mały cud. Nasz fundacyjny sykacz zaczął przychodzić na głaski!:)  Nie tylko pozwala się dotykać, ale wręcz ochoczo ociera się pyszczkiem o dłonie i „odpływa”. Kocurek świetnie rokuje i choć jeszcze brakuje mu pewności siebie i boi się gwałtownych ruchów, to jesteśmy przekonani, że jego dom docelowy będzie świadkiem kolejnych przełomów.
Charlie świetnie dogaduje się z innymi kotami, jest zdrowy, wykastrowany i ma ok. 2 lat.

Poszukujesz przyjaciela dla siebie i/lub swojego zwierzaka? Polecamy zapytać o Charliego! Jeśli myślisz o jego adopcji – wypełnij krótką ankietę adopcyjną:

http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744