Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

BokserPodstawowe informacje:

Urodzony: ok. 10.2019 r.

Zdrowie:  odrobaczony, zaszczepiony, zachipowany,testy Fiv/ FeLV ujemne

Stosunek do ludzi: przyjazny

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu

Psy: nie miał kontaktu

Koty: nie miał kontaktu

Inne:  

 

Bokser sobie:

06 luty 2020 r. 

Witaj! Jestem małym, 4-miesięcznym kocurkiem, czarnym jak węgielek. Noszę groźne imię Bokser ale myślę, że gdybyś na mnie spojrzał, pomyślałbyś, że to imię zupełnie do mnie nie pasuje. Mieszkam teraz w klatce w poznańskiej kociarni i szczerze mówiąc kiedy przyjechałem byłem strasznie wystrachany…. Mam z ludźmi złe doświadczenia, więc chowałem się w kącie i czekałem co zamierzają zrobić. 

Pewnie pamiętasz opisywaną w mediach sprawę wyrzucenia niedaleko Wrześni z busa kilkunastu kotów? No więc, jednym z tych kotów byłem ja. To była straszna noc…. Nie wiedziałem co się dzieje, wokół pędzące samochody, uciekałem na oślep przed siebie. Potem znów jacyś ludzie, złapali mnie, zapakowali do pudełka i zawieźli gdzieś daleko. Potem jasne światło, jakaś pani chciała mnie dotykać i oglądać. Miałem dość, postanowiłem walczyć o swoje życie! Wyrywałem się, biłem łapkami, nawet udało mi się ją ugryźć! Jednak wszystko to na próżno, nie udało mi się wrócić na wolność. Zyskałem jednak w ten sposób swoje imię. Później trafiłem do kociarni. Tu już energia ze mnie zeszła. Po prostu siedzę i pozwalam ludziom robić mi co chcą: podawać leki, przenosić, sprzątać w klatce…. Jak dotąd nikt nie zrobił mi krzywdy, więc powolutku, pomalutku przekonuję się do nich. Człowieki mówią, że mam zadatki na fajnego kota. Może chciałbyś mnie przygarnąć? Bo jak już się w pełni oswoję i będę taki super fajny, to ostrzegam: kolejka chętnych może być o wieeele dłuższa!

Z praktycznych rzeczy: zostałem odrobaczony, zaszczepiony, testy na FIV i FeLV wyszły ujemnie.

 

Poznaj historię Boksera:

18 stycznia 2020 r. 

Kilka dni temu media obiegła wiadomość, że w niedziele pod Wrześnią w miejscowości Imileno ktoś wyrzucił przy drodze kilkanaście kotów z samochodu dostawczego. W akcję ratowania zwierząt zaangażowała się Fundacja ALS Pomoc dla Zwierząt, która od niedzieli codziennie próbuje odłowić zdezorientowane zwierzęta. Niestety, cztery koty znaleziono martwe, przejechane przez samochody. Część kotów, która schroniła się na pobliskim drzewie i w polu udało się złapać i zabezpieczyć. Jeden z nich trafił wczoraj do nas…

Oto BOKSER. Imię nieprzypadkowe, gdyż dzieciak ostro walczył o swoje życie z Panią weterynarz, która dokonała wstępnych oględzin kota. Walka była niestrudzona i zakończyła się wynikiem 1-0 dla kota, gdyż Pani doktor została mocno ugryziona i młody teraz przechodzi kwarantanne. Trudno się jednak dziwić, w ostatnich dniach BOKSER przeszedł tak wiele, że każdy by gryzł i bił.

Dziękujemy ALS Pomoc dla Zwierząt, że bez wahania wsiadły w samochód i pojechały w środku nocy szukać wyrzuconych z busa kotów. Przyjmując do siebie Boksera dokładamy skromną cegiełkę do akcji ratowania kotów z Imielna.

P.S. Sprawa porzucenia kotów jest na Policji.Świadek zanotował numery rejestracyjne busa.

20 lutego 2020 r. 

Bokser oraz Yae pojechali dzisiaj do jednego domu. Trzymamy kciuki, aby przybrani bracia jak najszybciej poczuli się w nim pewnie. 

 

Pozdrowienia z domu stałego:

Hej! To my – Yae i Bokser. Poznaliśmy się w poznańskiej kociarni – ja, czyli Bokser mieszkałem w klatce na dole, a mój starszy kolega, czyli Yae, w klatce nade mną. Nie wychodziliśmy jednak ze swoich malutkich apartamentów, więc trudno było się jakoś bliżej zaznajomić. Pewnego dnia jednak przyszły człowieki szukać futrzastych współlokatorów. Spojrzeli w górę na Yae i zakochali się od pierwszego wejrzenia. Coraz częściej zerkali jednak też na dół, w stronę mojej klatki. Ostatecznie zdecydowali, że taki koci dwupak będzie dla nich idealny. Nie dziwię się, to oczywiste, że obaj jesteśmy uroczy!

Takim to sposobem przeprowadziliśmy się do nowego domu. Yae od razu poczuł się tam jak ryba w wodzie – tyle nowych rzeczy i zakątków do obejrzenia i zwiedzenia! Ja nie byłem taki odważny jak on (wiecie, sporo już w życiu przeszedłem…) – znalazłem więc sobie bezpieczne miejsce pod łóżkiem i stamtąd obserwowałem sytuację. Yae od czasu do czasu podchodził i namawiał do wyjścia z kryjówki. Patrząc jak się bawi z nowymi opiekunami, upewniwszy się, że nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo w końcu dałem się przekonać. To była dobra decyzja! Teraz razem bawimy się i zwiedzamy nowe miejsca! A jak się zmęczymy to przytulamy się do siebie i idziemy spać – bo okazało się, że idealnie się za sobą dogadujemy i zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi!

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)