Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

MaszaPodstawowe informacje:

Urodzona: ok. 03.2019 r.

Zdrowie:  odrobaczona, wykastrowana, zaszczepiona, zachipowana, testy FIV/ FeLV ujemne

Stosunek do ludzi: przyjazna

Stosunek do dzieci: nie miała kontaktu

Psy: nie miała kontaktu

Koty:  typowa jedynaczka. Bardzo denerwuje ją sam widok innych kotów, warczy na nie już z oddali.

Inne: ma mnóstwo energii, uwielbia zabawy 

 

Masza o sobie:

29 stycznia 2020 r. 

Witaj! Mam na imię Masza. Mam około roku i jestem drobną, wielkooką kotką mieszkającą w poznańskiej kociarni. Ciocie i wujkowie którzy się mną opiekują mówią, że jestem urocza. Ja też ich lubię, bardzo chętnie daję się miziać.

Zanim trafiłam do kociarni  nie miałam dachu nad głową. Mieszkałam, razem z moimi kocimi dzieciaczkami (urodziłam pod koniec 2019 roku) na terenie jednej z firm w Komornikach. Życie tam nie było łatwe – często bywało zimno i mokro. Kiedyś zmarznięta podeszłam zbyt blisko ognia i… efekt widać teraz na mojej łapce. Bardzo bolało…. 

Jakieś 2 tygodnie temu do „mojej” firmy przyjechali wolontariusze z fundacji, złapali mnie i przywieźli do kociarni. Na początku nie byłam zadowolona z tych gwałtownych zmian, teraz jednak czuję się w kociarni całkiem ok. Nie ukrywam jednak, że marzy mi się przestrzeń większa niż kociarniana klatka i własny człowiek, który by mnie miział i się za mną bawił.

Może Ty zostaniesz tym człowiekiem? Jeśli po przeczytaniu mojej historii stwierdziłeś, że mógłby być to dobry pomysł wypełnij proszę ankietę: http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot. Chciałabym zamieszkać w Poznaniu lub okolicach. 

Jeśli chodzi o moje zdrowie to zostałam wysterylizowana, test na FIV wyszedł ujemnie, na FeLV paskowy dodatnio, jednak po ponownym sprawdzeniu metodą PCR, szczęśliwie okazał się również ujemny. Tak czy inaczej, wolałabym być jedynaczką – bardzo denerwują mnie koty w sąsiednich klatkach. Zostałam również zachipowana. 

P.S. Do kociarni trafiły też moje dzieci: Dima, Olek i Nadia. Są trochę wystrachane, ale w głębi duszy dobre z nich dzieciaki. Je również polecam do adopcji!

 

Poznaj historię Maszy:

15 stycznia 2020 r.

Poparzona Masza szukała ciepła… Kitka trafiła do nas kilka dni temu z Komornik. Szukała ciepła na terenie jednej z firm, prawdopodobnie podeszła zbyt blisko źródła ciepła, gdyż jest poparzona. Ma lekko spalone wąsy i poparzone łapki. Oprócz tego chore gardziołko, więc wjechały antybiotyki. Niestety, kotka ma mleko w sutkach. Szukamy małych. Masza jest młodą kotką, ma rok.

8 kwietnia 2020 r.

Był kot, nie ma kota!
Masza zna różne magiczne sztuczki i z wielką chęcią pokaże je w swoim nowym domu.
Nie kupuj, adoptuj! Na przykład magiczną Maszkę!

 

 

 

26 kwietnia 2020 r.

Dzieci Maszy cieszyły się ogromym zainteresowaniem, a o nią nie pytał nikt. Ale prawdopodobnie tak własnie musiało być, by ostatecznie mogła spotkać ludzi, którzy zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia. Pożegnała dom tymczasowy (zostawiając w nim wiele szalonych wspomnień) i pojechała podbijać świat w nowym, stałym domu. 

 

Pozdrowienia z domu stałego

07 maja 2020 r.

Cześć! Pamiętacie mnie? To ja – Magiczna Masza!
W końcu mogę pozdrowić wszystkich z mojego nowego domu. W domu tymczasowym było naprawdę super, ale cieszę się, że w końcu mam swoje cztery kąty, takie wiecie – na zawsze. W moim nowym domu mieszkają ludzie, którzy dają mi mnóstwo miłości, miziają mnie i poświęcają dużo uwagi. Pomysłów na spędzanie czasu wolnego mi nie brakuje – oglądanie wiewiórek, chowanie się w szafie lub w kartonie, bieganie za piłeczkami, wspinanie się na kuchenne szafki, ukrywanie się w torbach – brzmi super, co? Moi nowi ludzie mówią, że jestem słodziakiem, którego nie da się nie kochać! Też tak uważam… No dobraaaa – przyznam, że czasami zdarza mi się nabroić.. Ale tylko czasami! Jednak każdy mój wybryk idzie w zapomnienie kiedy robię te słodkie oczka niczym kot ze Shreka. Moi nowi ludzie są naprawdę super, z każdym dniem czuję się z nimi coraz lepiej. Niżej zostawiam Wam kilka zdjęć, a ja lecę wylegiwać się na kolanach mojego człowieka. Przesyłam Wam dużo miłości! 

 

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)