12 wrzesień 2012r.
Wyrwany z włoskiego piekła bezdomności, przygarnięty przez osobę o wielkim sercu – przyjechał do Polski szukać domu.
Nie znam jego przeszłości, być może został wyrzucony, kiedy nie trzeba było już pilnować wakacyjnego domu…?
Otrzymał imię Caro, il mio Caro…
To imię oddaje jego charakter….kocha…uwielbia...przytula się….całuje….
Ma, jak na Włocha przystało, wybitne predyspozycje rodzinne – kocha dzieci i znosi cierpliwie dziecięce wybryki.
Ale również, jak na Włocha przystało – kocha wyzwania: ruch, naukę nowych rzeczy, jest ciekawski i baaardzo inteligentny.
No i ma fantastyczne ciemne oczy o migdałowym kształcie….
Również, jak na Włocha przystało…
Jest gotowy do pokochania własnej rodziny, zaszczepiony, odrobaczony, młody (1,5 roku) wykastrowany i zdrowy.
