11 maj 2013r.
Jakiś czas temu umówiliśmy ślepaczka Dingo na wizytę okulistyczną u dr.Garncarza z Warszawy, ponieważ miał wizytę wyjazdową w Borówcu koło Kórnika.
Wizyta miała odbyć się w tą sobotę, a w piątek popsuł się samochód opiekunom tymczasowym psiaka, którzy mieszkają koło Międzychodu.
Szybka, nerwowa akcja szukania transportu, dwukrotnym zgubieniem drogi, jazda polną piaskową drogą z pustym bakiem, próbą zdążenia na czas, ale udało się dowieźć Dingo na konsultacje.
Niestety na nic się zdały nasze wysiłki, ponieważ doktor stwierdził, że Dingo ma zdegenerowaną siatkówkę, w obu oczkach i niestety nic się z tym nie da zrobić, ponieważ nie ma takich technologi.
Zaćmę również stwierdził, ale określił ją jako wtórną, którą można by zoperować, ale nie miałoby to sensu, ponieważ przez nieoperacyjne uszkodzenie siatkówki, Dingo i tak nie będzie widział.
Prawdopodobnie stan psiaka jest wynikową lat zaniedbań po stronie właściciela, braku odpowiedniej opieki, odpowiedniego karmienia, wyniszczenia organizmu i stresu.
Szczęście w nieszczęściu, że Dingo znaleźli bardzo fajni ludzie, którzy zajmują się nim jak mogą. Niestety ich dwie suczki nadal nie za bardzo akceptują ślepotka więc szukamy dla niego domu stałego.
Dingo przebywa już na tymczasie dwa miesiące i bardzo się zmienił przez ten czas. Łatwiej z nim nawiązać kontakt, stał się radosny, sam już przychodzi po pieszczoty, kładzie się na brzuszku i prosi o głaski.
Poznał człowieka od tej lepszej strony i zaczął mu ufać.
Jest bardzo energiczny i mimo swojej ślepotki chodzi jak torpeda, jest non stop w ruchu.