27 luty 2012r.
Fado pojechał dzisiaj do nowego domu, a ściślej mówiąc do swojego pierwotnego domu.
Na ogłoszenie na Gumtree odpowiedziała rodzina, która opiekowała się nim od szczeniaka. Potem Pani Małgosia zachorowała, miała poważne problemy z kręgosłupem, jej mąż pracował zagranicą. W tym czasie pojawił się kolega chłopaka córki Państwa, który „zakochał się” w Fado. Zadeklarował, że da mu dom i najwspanialszą opiekę, lepszą, niż mogła mu zagwarantować chora na kręgosłup Pani Małgosia. Uległa po wielu prośbach i oddała Fado temu człowiekowi.
Resztę historii znamy. Chłopak się pobawił, po czym zostawił psa i Matkę, która nie miała ani zdrowia, ani środków do życia, nie mówiąc o tym, by mogła zając się młodym labradorem.
Głodowała więc i Matka i pies, który został w konsekwencji przywiązany do kaloryfera by nie zabrudzić odchodami całego mieszkania.
Tuż przed eksmisją z mieszkania, Matka chłopaka szukała pomocy dla psa. Znalazła ją u sąsiadów, którzy zawiadomili nas.
Pani Małgosia nie wiedziała o tym, że pies znudził się już swojemu nowemu Panu. Kiedy tylko znalazła ogłoszenie Fado, zatelefonowała do naszej Fundacji. Po licznych rozmowach przez telefon , oraz spotkaniu naszy wolontariuszek w domu Państwa, zorganizowaliśmy spotkanie z Fado.
Jedna z naszych wolontariuszek miała to szczęście i była świadkiem połączenia ludzi i psa po blisko 2 latach. Bardzo wzruszająca chwila…. Fado, gdy tylko zauważył p. Małgosię i jej męża, który dosłownie rzucił się na nich, tańczył, całował, wywalał się kolami do góry, a śmigło ogona obracało się tak szybko, że groziło poważnym uszkodzeniem ciała.
W takich chwilach puszcza się w niepamięć wszelkie niepowodzenia i uczucia zwątpienia w sens naszych działań.
Z ” nowymi” opiekunami Fado została podpisana umowa adopcyjna.
