06 listopad 2011r.

Zdjęcia kochanej i rozpieszczanej Pralinki w nowym domu i list od niej !

 

Cześć jestem PRALINKA, już NIE SIEROTKA!!!

W słoneczną niedzielę 9 października, po ponad 3 miesiącach rodziny zastępczej – przyszedł do mnie MÓJ PRAWDZIWY PAN.

Hurrra!

Z początku nie wiedziałam, że to ON!, ale przywitałam go grzecznie, w końcu jestem ułożoną dziewczynką. Coś mi jednak podpadło… Tego dnia pańcia zastępcza wyjątkowo długo nie dawała mi i Dżokerowi (wilk tubylec) jeść. Co się dzieje?

Okazało się, że pańcia chciała mojemu PANU pokazać jak radośnie jem, dlatego czekaliśmy na jego przybycie.

Phi! Też mi coś, tak nie będzie! Ja nie jem na zawołanie, nawet jak jestem bardzo głodna. Poza tym udzieliło mi się podenerwowanie mojej pańci zastępczej. Pańcio zastępczy także zachowywał się dziwnie. Biegał po domu i… Sprzątał! Wywęszyłam, że coś się wydarzy, i rzeczywiście.

Najpierw siedzieli na kanapie i przy kawie pańcia opowiadała o mnie.

Musielibyście to słyszeć! Że jestem delikatna, że szybko się uczę, że będę miała charakterek. Czego to się pies nie nasłucha podczas spotkań adopcyjnych…

Nareszcie wypili tę kawę, mój prawdziwy PAN coś podpisał i pojechaliśmy do MOJEGO PRAWDZIWEGO DOMKU!

Ha, ha! Mój PAN myślał, że będę się bała wsiąść do windy… Wprawdzie wychowałam się na wsi, ale jestem światowa!

Pozdrawiam Wszystkich!

Bądźcie dobrzy dla zwierząt!

I dla ludzi też!

PRALINKA – JUŻ NIE SIEROTKA

>>Więcej o PRALINCE

 

Wróć do góry