01 listopad 2011r.
Do rodzinnego Sierakowa pojechała Ola, technik weterynarii z zaprzyjaźnionego gabinetu weterynaryjnego. Nie zdążyła wysiąść z samochodu a już przybłąkał się on, labrador Giorno.Piesek bardzo lgnął do ludzi, był bardzo głodny. Ola złapała go i zadzwoniła do nas z prośbą o pomoc.
Pod tymczasowy dach przygarnęli go Kasia i Andrzej. Na wstępie wykąpali go i wypłukali „milion” pcheł. Pierwszą noc psiak wymiotował kośćmi, dziś zatem odwiedził weterynarza. Ten ocenił go na około 1 rok, półtora roku maksymalnie, zalecił dietę na dwa nadchodzące dni i orzekł, że pies jest zdrowy.
Giorno czeka na nowy dom.
