20 listopad 2012r.
Gucio przyjechał do kliniki zgarnięty przez straż z drogi jako ofiara wypadku. Niestety nie był to nieszczęśliwy wypadek, a próba morderstwa z zimną krwią. Gucio był postrzelony śrutówką, miał w sobie pięć pocisków.
Psiak ma jednak niesamowitą wolę życia, pomimo tego co go spotkało nawet cierpiąc jeszcze przed operacją był łagodny i dawał się nosić na rękach.
Dwie rany były na tyle poważne, że nie stawiał prawej łapki w ogóle, podłużne i bardzo już zabrudzone, tak że trzeba było go mocno pozszywać. Na szczęście pomimo bólu jaki musiało mu sprawiać poruszanie się nie zostały poważnie uszkodzone ani narządy ani nerwy.
Piesek pewnie nie będzie w pełni sprawny, ale radzi sobie doskonale. Nie wygląda teraz zbyt pięknie, ale o dziwo całą tą straszna historię zniósł bardzo dzielnie, a łapkę już teraz, dwa dni po operacji opiera. Merda ogonem i prosi o głaskanie.
Gucio po wyleczeniu powinien trafić do przytuliska, nie możemy na to pozwolić, jemu naprawdę należy się już dom z prawdziwego zdarzenia!!!!!
Tyle wycierpiał, a nadal jest kochany i przyjacielski, takiego optymizmu powinniśmy się od niego uczuć, to niesamowicie dzielny psiak pomóżmy mu znaleźć ciepły kąt i pełną miskę.
