OLYMPUS DIGITAL CAMERA

14 wrzesień 2011r.

Informacje od zgłaszających i uzyskane w drodze wywiadu środowiskowego:

W dniu 13 września dostaliśmy zgłoszenie od p. Moniki  o bytowaniu psa podobnego do owczarka niemieckiego w warunkach zagrażających jego zdrowiu i życiu, tj. pozostawionego praktycznie bez opieki  w szopie znajdującej się w Puszczykowie, w szczerym polu.

Pies przebywa w szopie, dodatkowo jest uwiązany na krótkim łańcuchu, bez dostępu do wody, pożywienia i świeżego powietrza. Materiał, z którego zbudowana jest szopa powoduje, że przy dużym nasłonecznieniu , wewnątrz panuje nieznośnie wysoka temperatura, mogąca być przyczyną dodatkowych cierpień zwierzęcia. Pies żyje dzięki sporadycznej pomocy sąsiadów, którzy go dokarmiają i tylko dlatego uniknął śmierci głodowej. Sytuacja ta trwa od wielu miesięcy, przynajmniej od wiosny br. i nie uległa poprawie mimo wielu interwencji sąsiadów i spacerowiczów, którzy m. in. usiłowali nakłonić  domniemaną właścicielkę psa, Annę N. do właściwego żywienia i opieki nad tym psem. Pies początkowo wył i szczekał, a w ostatnim czasie osłabł i nie był w stanie wydawać z siebie głosu, sądzono nawet, że umarł z wycieńczenia.

Świadkowie malują obraz Anny N., domniemanej właścicielki psa, jako osoby najprawdopodobniej bezrobotnej, nagminnie nadużywającej alkoholu, bez środków do życia i w zasadzie bezdomnej. Wspomniana szopa, pozbawiona prądu, bieżącej wody i kanalizacji służy jej jako okazjonalna noclegownia i melina pijacka, w której nagminnie odbywają się libacje alkoholowe i burdy (w których, mimowolnie, bierze udział przedmiotowy pies). W zeznaniach pojawia się też epizod związany z gryzoniami, chyba świnkami morskimi, które Anna N. trzymała w klatce z tyłu szopy,  i które zostały przez nią zagłodzone i zmarły. Kiedy Anna N. mieszkała jeszcze na poznańskiej Wildzie z niepełnosprawną matką, posiadała wiele zwierząt (psów i kotów), które nigdy nie były wyprowadzane na zewnątrz (tak, że podłoga była „zżarta”  przez odchody) jednak nie wiadomo co stało się ze zwierzętami kiedy matka Anny N.  zmarła, a ta się wyprowadziła.

>>Więcej o INTERWENCJI

 

Wróć do góry