30 sierpień 2011r.
Zwróciła się do nas Pani zaniepokojona stanem psa należącego do jednego z Jej sąsiadów, mieszkańca wsi Radzyny.
Z relacji Pani wynikało, że pies od wielu lat jest trzymany na łańcuchu i nigdy nie jest z niego spuszczany. Ma budę i bardzo mały kojec, które znajdują się na otwartej przestrzeni, w związku z tym, latem, kiedy jest gorąco, nie ma skrawka cienia, natomiast zimą, kiedy jest mróz, z pewnością jest mu bardzo zimno.
Wolontariuszki na miejscu zastały kojec w fatalnym stanie, bez zadaszenia z rozdartą siatką, a w nim suczkę Lorę. Suczka była dodatkowo przywiązana łańcuchem, ale swobodnie mogła położyć się w budzie. Lora ma 15 lat i prawdopodobnie na tym łańcuchu spędziła większość swojego życia. Stan sierści Lory był fatalny, ale nie jest to kwestia choroby, ale braku pielęgnacji.
Oprócz fatalnych warunków bytowych, dziewczyny zauważyły, że Lora ma bolesne ucho, które wymaga kontroli lekarskiej.
Suczka, nie licząc złego stanu sierści, nie wyglądała na zaniedbaną i wygłodniałą. Miała miski z wodą i jedzeniem (gotowane mięso z kaszą).
Po rozmowie z właścicielami i przedstawieniu im konsekwencji wynikających z łamania ustawy o ochronie zwierząt, właściciele zobowiązali się do wizyty u weterynarza, oraz poprawienia stanu kojca, m.in. zadaszenia go. Pies nie będzie już przywiązany na łańcuchu. Dno budy ma być dodatkowo ocieplone styropianem.
Fundacja będzie monitorowała sytuację Lory, i czy warunki bytowe się poprawiły.
