30 styczeń 2012r.
Kudłacz nadal przebywa w awaryjnym domu tymczasowym.
By zacząć nowe lepsze życie, jego tymczasowa opiekunka ochrzciła go nowym imieniem – Szafir.
Asia pisze, że „…Opieka nad psiakiem, nie jest łatwa, ale dzieje się coś ważnego. To rekolekcje, z bólu, człowieczeństwa, pytania o sens wszystkiego. Patrząc na Jego okaleczenie, leczymy Go miłością i otwieramy się na nowe, ważne doświadczenia. To trudno wyrazić werbalnie. (…)”.
Dzięki sercu i oddaniu Asi Szafir powoli dochodzi do siebie.
Trzeciego dnia pobytu w domu tymczasowym, Szafir pierwszy raz, nieśmiało, ale wyraźnie zamachał ogonem!
Piątego dnia wskoczył łapą na blat w kuchni w poszukiwaniu jedzenia. Tego dnia również pierwszy raz zaszczekał, na spacerku po ogrodzie – widząc przechodniów na ulicy.
Apetyt ma wyśmienity, dużo śpi na boku, ma miękkie posłanie z kołdry i wełnianego koca.
Niestety dużo czasu spędza sam, ponieważ póki co musi być izolowany od pozostałych psów.
Dzielna Asia porzuciła swoją rodzinę i zamieszkała z Szafirkiem w pokoju.
Każdego dnia uczy się czegoś nowego i oswaja z domem. Chodzi, a raczej kuśtyka za swoimi tymczasowymi opiekunami krok w krok. Najgorzej wychodzi mu to na płytkach, a to cały korytarz i kuchnia.
Termin zdjęcia szwów przypada 10 lutego.
Dziękujemy Asi i Jej mężowi za wielkie serce, empatię, wyrozumiałość, poświęcenie i cierpliwość. Jesteście nieocenieni. To prawdziwy zaszczyt, że zechcieliście obdarzyć fundację zaufaniem i wstąpiliście w nasze szeregi. Najbardziej Wam wdzięczny jest na pewno Szafirek.
