lucek04
23 maj 2012r.

Lucjan miał dzisiaj operację usunięcia oczka. Chyba bardziej przeżył poranną głodówkę niż narkoza, transport do weta czy jakikolwiek stres. Zresztą Lucek i stres to antonim.

Do czasu kiedy narkoza całkiem nie odpuściła, wygladał trochę komicznie. Jego opiekunka trochę się martwiła o niego bo nie chciał leżeć za żadne skarby. W drodze wyjątku wzięła go do łóżka to się wywinął od razu psiknął krwią na całą ścianę (skrzepy po rurce w nosku) i poszedł sobie, chociaż mało dumnie, bo wlazł po drodze w śpiąca owczarkę, przez moment stwierdził że może jednak z nią poleży, a właściwie na niej, po czym uznał, że już jest tak głodny, że sam otworzy sobie lodówkę, chociaż liczył, że otworzy się na żałosne miauczenie. Dostał am am, aż syczał na wszystko dookoła jak jadł.

Nie ma kołnierza, ponieważ ma opiekę teraz non stop praktycznie i obędzie się bez, założenie tego wynalazku na Lucjana, bo to powoduje furię, on nawet nie próbuje chodzić z tym cudem, kotłuje się w miejscu, nadziera się itp. a bez kołnierza nic nie robi, jakby nic się nie stało.

Próbuje usilnie iśc na spacer, zaczepia kocice, kradnie psu piłkę z pyska, żadnych złych wrażeń, uwielbia być noszony.

To idealny kot, jest tak bezproblemowy, zabawny i po prostu uroczy,  i bardzo szybko dopasował się do całego zwierzyńca w domu.

Uwielbia ogladać mecze z chłopakami i choć oni nie są zachwyceni kotem w misce z chipsami lub polującym na piłkę przez monitor, to Lucek głośnym piszczeniem zawsze wywalczy swoje.

>>Więcej o LUCKU
Wróć do góry