23 listopad 2011r.
Pani Ela znalazła psa Martisa, kilka miesięcy temu, błąkającego się przy śmietnikach z wrośniętym łańcuchem na szyi.
Przygarnęła go do siebie i otoczyła opieką. Pod jej okiem Martis zamienił się w ślicznego i szczęśliwego psa.
Oto co pisze o nim Pani Ela:
“Martis jest bardzo sympatyczny, bezkonfliktowy, spolegliwy w stosunku do psów i kotów, obojętny wobec gości- nawet listonoszowi nie rzuca się do gardła. Nie jest nachalny, chociaż lubi głaskanie i ma miłe futro. Uwielbia frisbee i jeśli się dobrze rzuci, to łapie w locie. Ogólnie jest zdrowy nadaje się na długie wycieczki.
Nie polecam do domu z małymi dziećmi, bo jest czasem gwałtowną, podekscytowaną gapą. Poza tym dzieci bywają nieobliczalne i Martis może przywoływać je do porządku ” po psowemu” jak szczeniaki (szybki rzut głową, charkot, kłapnięcie zębami). Raz miałam przykład, stąd wiem, że należy chronić go przed dziećmi) Realnej krzywdy raczej nie zrobi, ale może przestraszyć.
Co Martis lubi najbardziej, to jeść. Bardzo chętnie warzywa i owoce, no i wszystko, co wysonduje nosem na spacerze. Ale bez warknięcia daje sobie te skarby wydłubać spomiędzy zębów.”
Martis nadal szuka domu.
