26 listopad 2014r.
Z bólem serca… musimy napisać co się stało… Megee odeszła za tęczowy most. Za późno trafiła pod opiekę fundacji, “zjadły” ją przerzuty. Rak błyskawicznie, pomimo dwóch operacji i wycięcia guzów, przeszedł na płuca.
Chcielibyśmy jeszcze raz bardzo podziękować opiekunce tymczasowej Megee – dzięki niej przez kilka ostatnich miesięcy Mała poznała co to zabawa, radość, miłość, machanie ogonkiem. Ze staruszki przerodziła się w pełnego energii szczeniaka. Chociaż na kilka miesięcy… Dobrze wiedzieć, że na świecie są jeszcze ludzie – anioły, gotowi na ogromne poświęcenie, by pomóc komuś mniejszemu, słabszemu…
W imieniu Megusi dziękujemy wszystkim, którzy ją wspierali i trzymali za nią kciuki. Niestety…
Spij spokojnie nasza Mała Księżniczko!!!
