02 czerwiec 2012r.
Kotek chodził po jednym z poznańskich podwórek z noskiem cały czas przy ziemi. Dwie dobre dusze zainteresowały się nim i przyjrzały mu bliżej. Okazało się, że oprócz tego, ze kotek jest bardzo wycieńczony, ma zniekształcone oczka i nie widzi.
Panie zabrały go do weterynarza, któy stwierdził, że najprawdopodobniej jest to uszkodzenie mechaniczne. Kotek był bardzo wycieńczony więc w pierwszej kolejności trzeba było ratować jego życie. Dostał antybiotyki i zamieszkał w składziku na miotły, gdzie był już bezpieczny.
Panie doglądały koteczka, karmiły go i opiekowały się nim, ale nie mogły zabrać go do siebie. Poprosiły nas o pomoc.
No i tak trafił pod skrzydła fundacji.
Zabrałyśmy go do weterynarza, na wstępne oględziny, odrobaczanie i odpchlanie.
Okazało się, że kotek to około roczna kotka.
Lucynka jest bardzo grzeczną, ale mocno zlęknioną kotką. U weterynarza była bardzo grzeczna i pozwoliła bez najmniejszego sprzeciwu, przeprowadzić badanie. Daje się brać na ręce, ale trzęsie się przy ty, dopiero po chwili się uspokaja.
Kotka na początku tygodnia ma wizytę u weterynarza – okulisty.
Mocno wierzymy w to, że uda się jej przywrócić wzrok chociaż w jednym oku.
