nobos11

21 maj 2012r.

Pani Magda zdecydowała się podjąć nad Nobosem stałą opiekę.

Na razie pies przebywa nadal pod „garażem”, teren jest jednak wysprzątany, pies ma zrobiony podest z palet obitych płytą osb, zadaszenie nad wodą. Jest regularnie karmiony. Ponieważ opiekunka nie wiedziała na początku jak się wabi, wołała do niego Jive (dżajf) – bo pies tańczył na jej widok.

Pies jest ogólnie zdrowy – na początku strasznie dużo zjadał (syndrom pustej miski), teraz powoli się to normuje. Został odrobaczony, nasmarowany płynem na pchły i kleszcze, w sierpniu czeka go szczepienie.

Jive codziennie wychodzi na spacery – od tego trzeba zacząć spotkanie z nim – nie interesuje go mięsko w misce, patrzy tylko czy sięgnie się po smycz. Jest wtedy przeszczęśliwy! Na świecie jest tyle wspaniałych zapachów – nie odrywa nosa od ziemi. Powolutku uczy się komend: „czekaj”, „idziemy”, „noga”, uczy się nie reagować na rowery i koty, a skupiać na osobie, która go prowadzi. Nie szarpie już tak, jak na pierwszych spacerach. Wspólne przechadzki stają się prawdziwą przyjemnością. To duży pies, jego postura budzi respekt wśród przechodniów, ale niestety, nie pozwala sobie założyć kagańca. Na szczęście w okolicy jest sporo odludnych miejsc.

Spacery odbywają się jeszcze na smyczy, ale za dwa/trzy miesiące Jive przeprowadzi się w nowe miejsce, gdzie ogrodzony teren będzie pozwalał na swobodne bieganie. Tam też powstaje kojec dla niego – wreszcie będzie można pozbyć się łańcucha!

Jive jest cudownym, wdzięcznym psem, a swoim nowym właścicielom przynosi wiele radości!

>>Więcej o NOBOSIE
Wróć do góry