26 maj 2012r.
Straż miejska, która została zaalarmowana o warunkach bytowych jednego z okolicznych psów, zwróciła się do nas o pomoc w interwecji.
Na miejscu niestety zgłoszenie się potwierdziło. Pies, ma ok. 10-lat, jest mieszańcem, ale ma coś z rotweilera. Mieszka w bardzo ciasnym kojcu, gdzie praktycznie nie ma możliwości ruchu, bo jego 3/4 powierzchni zajmują dwie wielkie choinki. Pies nie jest wypuszczany z kojca, ponieważ na terenie znajdują się kury trzymane w zagrodzie.
Zaproponowaliśmy wykarczowanie dwóch choinek na terenie kojca, wtedy pies mógłby sobie spokojnie tam siedzieć, nawet kompromisowo nie wychodząc na teren podwórka, zwłaszcza, ze nie jest już młody i nie potrzebuje, aż tyle ruchu. Pan wogóle nie chciał o tym słyszeć.
Pies jest bardzo zlękniony, na obecność syna właściciela reagował ucieczką, do właściciela podchodził tylko po jedzenie. W innym wypadku nie byłoby możliwość wyciągnąć go z budy, w której najchętniej by siedział.
Ironicznie te warunki nie uprawniają nas do odebrania psa w trybie interwecji, ale właściciel stwierdził, że i tak nie chce psa, bo nie szczeka i w związku z tym jest bezużyteczny. Dał nam pięć dni na to, żeby zabrać psa, jeżeli nie zdążymy uśpi go.
