
Pożegnania są najtrudniejsze… Zawsze staramy się zapewnić jak najlepszą opiekę naszym podopiecznym, często jednak mamy poczucie, że dostali zdecydowanie za mało czasu…
Bosman nie miał łatwego życia przed trafieniem do schroniska, w którym później utknął na kilka lat. Z boksu udało nam się wyciągnąć go do hoteliku. W końcu zaczął cieszyć się życiem, tak jak chciał to robić od zawsze. Bardzo ciężko pisze nam się ten tekst, jednak nie chcemy się rozżalać, bo Bosman taki nie był.
Był jednym z najdzielniejszych psów, które przyszło nam poznać. Wiele razy jego stan zdrowia się pogarszał, jednak on zawsze walczył, jakby sam wiedział, że jeszcze za krótko godnie żyje. On zawsze był dumny, pełen siły i odwagi, i nawet w najtrudniejszych chwilach nie tracił humoru.
Mamy nadzieję, że coraz więcej osób będzie otwierać serca dla psów starszych i chorych, które latami wegetują w schroniskach, aż w końcu w nich umierają. Często są to psy z usposobieniem, o którym marzymy, nie wiemy tylko, że to właśnie w nich kryje się potencjał. Warto, bo o takich osobach, jak Bosman się nie zapomina.
Ostatni rok spędził pod opieką Karoliny, której serdecznie dziękujemy za opiekę, którą otoczyła naszego wojownika.