
Merida była z nami bardzo krótko, ale jak każde zwierzę zasługuje na pamięć i pożegnanie.
Przeszła bardzo trudną operację usunięcia macicy. Wybudziła się po zabiegu i otrzymywała kroplówki. Mieliśmy nadzieję, że uda jej się wrócić do zdrowia.
Niestety podczas operacji okazało się, że cierpiała na bardzo poważną wadę anatomiczną. Oba rogi macicy były zarośnięte, a jej fragment był zrośnięty z pęcherzem. Lekarze podejrzewali, że wada mogła być związana z chowem wsobnym.
Wszystko wskazuje na to, że Merida była w ciąży. Zarodki próbowały się zagnieździć, jednak wada macicy doprowadziła do ich odrzucenia. Dodatkowo żółtaczka oraz bardzo silne osłabienie organizmu okazały się dla niej zbyt dużym obciążeniem. Merida odeszła za Tęczowy Most…
Merido, biegaj szczęśliwie po zielonych łąkach, bez bólu i cierpienia. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci!