18 grudnia 2023 r.

Nie bójcie się starszych psów. Dajcie im szansę na choćby kilka szczęśliwych miesięcy. Niech nie umierają samotnie w zimnych schroniskach.

Piękne słowa, pod którymi podpisujemy się z pełnym przekonaniem.

Pożegnaliśmy Milu… Nie było już nic, co można było dla niego zrobić, ale cieszymy się, że ostatnie miesiące swojego życia spędził w otoczeniu ludzi, którym na nim zależało, psów, które dawały mu wsparcie, w miejscu, które było bezpieczne i przyjazne.

Sylwia i Michał – dziękujemy! 

Żegnaj MILU dumny wojowniku…

Kilka dni temu odszedł od nas Milu. Pies Wojownik. Pomimo złego stanu zdrowia bardzo chciał żyć. Był z nami krótko, zaledwie dwa i pół miesiąca. Bywały dni lepsze i gorsze. Załamanie przyszło nagle. Nie pomagały już maksymalne dawki sterydów. Pokonał go własny organizm. W ciągu trzech dni całkowicie przestał chodzić, dosłownie przelewał się przez ręce, tracił kontakt z tym światem, odpływał…

Pies Wojownik, bo mimo problemów z poruszaniem się, do końca chciał brać z życia pełnymi garściami.

Motywacją były nasze psy, które wyciągały go na spacery. Przewracał się, potykał, ale szedł dalej. Lubił być blisko ludzi i innych zwierząt. Coraz częściej dopominał się o dotyk. Dostał pełną miskę, wygodne posłanie i ciszę, której brakowało w schronisku.

Ile miał lat? Nie wiadomo. Jakie było jego życie? Raczej nieciekawe patrząc na blizny na jego ciele. Do schroniska trafił wychudzony, nie miał siły utrzymać się na łapach.

Trafił na anioła w postaci Fundacja Głosem Zwierząt i Paulina Juszczak. To dzięki nim ostatnie tygodnie spędził u nas w domu. To dzięki nim można było opłacić niemałe rachunki u weterynarza.

Dziękujemy wszystkim, którzy ciepło myśleli o Milu. A szczególnie Ani Wesołowskiej za zapewnienie mięsa dla chłopaka i dorzucanie się do wszelkich zbiórek.

Ania Cholewa – dziękuję za posłanie dla Milu.

Mariusz Dobrzelewski – byłeś najlepszym opiekunem podczas naszej nieobecności.

Nie bójcie się starszych psów. Dajcie im szansę na choćby kilka szczęśliwych miesięcy. Niech nie umierają samotnie w zimnych schroniskach.

Wróć do góry