
Musieliśmy pożegnać Tamaję… Trafiła do nas w fatalnym stanie, na szczęście dość szybko opuściła schronisko. Dzięki Pani Magdzie, która dała jej dom tymczasowy, Tamaja ostatni czas spędziła w domowych warunkach, była zaopiekowana i kochana. Serdecznie dziękujemy Pani Magdzie, szczególnie, że to już drugi starszy, schorowany pies, którym zdecydowała się zaopiekować.
“Za krótko, zdecydowanie za krótko było nam dane walczyć ze sobą i o siebie. Początki były bardzo ciężkie. Ty walczyłaś z pasożytami niszczącymi Cię od środka, ja o każdy przełknięty Twój kęs i nadrobienie kg niedowagi. Walczyłaś ze strachem i niepewnością szczerząc kły, ja o odbudowanie Twojego zaufania do człowieka i danie sobie wzajemnej szansy. Wysunięcie dłoni, dotyk i haps… Ale zaufałaś, zrozumiałaś, że człowiek to nie tylko zło, że dom może być bezpieczną ostoją. Walczyłaś o każdy zdrowy oddech i krok, a ja o czas na potrzebną Tobie fizjoterapię i zabiegi. I tym razem dałaś radę. Łapki zaczęły przemierzać leśne drogi bez bólu i składania się w krzyż. Przyszedł jednak kolejny cios, zaniedbania z przeszłości i pilny zabieg. Słabe serce i płuca ciężko to zniosły, a wiek nie pomagał w dochodzeniu do siebie. Wojownicza Tamaja ponownie pokazała swoją siłę.
Przez te 6 wspólnych miesięcy działo się dużo, za dużo nieszczęść jak na jedną istotę. Dziś mimo ogromnego żalu i smutku wiem że było warto przejść przez tę batalię razem chociażby dla tej chwili kiedy po raz pierwszy wskoczyłaś na łóżko i położyłaś się na moich nogach (zdjęcie w komentarzu). Kiedy biegałaś beztrosko po ogrodzie bawiąc się ze swoją kompanką Aslą. Kiedy na słowa “wracamy do domu” podążałaś w znanym Ci kierunku.
Ale dziś przyszła ta chwila kiedy na polu bitwy działa były zbyt duże jak na jednego wojownika. Guz, udar, niedowład. Dziś się poddałyśmy w tej nierównej i niesprawiedliwej walce. Pozostał ból, cisza, pustka i wspomnienia.
Żegnaj moja Wojowniczko“