W pierwszej połowie czerwca odszedł od nas Pączuś. To odejście przyszło jak grom z jasnego nieba, szybko i niespodziewanie. Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam się z nim prędzej czy później pożegnać z powodu FIV (pamiątki z ulicznego życia). Nagły kryzys zdrowotny zabrał go nam jednak w ciągu jednego dnia.

To odejście nie wymaże jednak wspomnień, które stworzyliśmy podczas jego obecności. Pączek trafił do nas 28 kwietnia 2022 na, jak się okazało, dożywotni tymczas. Pomimo że byliśmy dla niego domem tymczasowym, kochaliśmy go na równi z resztą kocich domowników. A ta miłość, cierpliwa i bezwarunkowa, była tej rudej kulce bardzo potrzebna. Wiedzieliśmy od początku, że Pączek jest spicy, ma uliczny temperament i bliskość z nim będzie trudna. Jednak właśnie dlatego tak cieszyło nas, że możemy zapewnić mu bezpieczną przestrzeń i wyrozumiałość, co pozwoli mu powoli, po swojemu otworzyć się i cieszyć się życiem. Dostał u nas swój pokój, własny drapak i zabawki, a przede wszystkim – możliwość spokojnego wygrzewania się na słonku bądź pod lampą, z której tak chętnie korzystał.
Nadal brakuje nam jego chybotliwego kroku, niezdarnych pieszczot i śmiesznie wykrzywionego pyszczka. Chwile, w których ugniatał powietrze (zawsze tylko jedną łapką!), mrużył oczka z przyjemności czy przybiegał w naszą stronę kręcąc główką z uniesionym ogonem, są dla nas niezwykle drogocenne i zostaną z nami. Czujemy, że był z nami szczęśliwy i ta możliwość zapewnienia mu spokojnej przystani do końca jego dni jest dla nas ogromną pociechą, choć tęsknimy jak szaleni. Jeżeli tylko możecie, dawajcie szansę takim kotom, jak Pączek. Dla nich to ogromny dar, a dla Was – wyjątkowa okazja do obdarzenia miłością.”

Powyższe słowa napisali opiekunowie Pączka – Ania i Kuba, którym jesteśmy ogromnie wdzięczni za otwarcie nie tylko drzwi swojego domu, ale także serc dla tego wyjątkowego kocurka. Pączek był kotem „nieadopcyjnym”, dla którego trudno było znaleźć dom stały. Los jednak się do niego uśmiechnął – trafił do domu tymczasowego, gdzie do ostatnich chwil otoczony był troską i miłością. W kociarni czekają na taki sam łut szczęścia kolejne kotki. Może właśnie Ty zechcesz podarować jednemu z nich dom tymczasowy?

Wróć do góry