09 marzec 2013r.
Kochani, borykamy się z gigantycznym problemem. Jak pisaliśmy kilka dni wcześniej, nagle zmarło kilkoro naszych kocich podopiecznych, Sony, Julian, Mushi. Wszystkie trzy koty zmarły z dnia na dzień, gdy wydawało się, że ich stan jest stabilny. Zaniepokojeni tym stanem rzeczy uzgodniliśmy z weterynarzem przeprowadzenie sekcji zwłok. Sekcja dość jednoznacznie pokazała to, co potem potwierdziły wyniki badań próbek wysłanych do laboratorium – panleukopenia.
Panleukopenia to inaczej koci tyfus lub nosówka kocia, czyli zakaźna, wysoce zaraźliwa choroba wirusowa, odpowiednik psiej parwowirozy. Wirus jest oporny na warunki środowiska zewnętrznego i większość środków dezynfekcyjnych. Jest w większości przypadków śmiertelny, groźny dla kotów młodych lub/i nieszczepionych.
Ponieważ koty, które zmarły przebywały w zaprzyjaźnionej nam lecznicy wraz z innymi kotami (a Julian później trafił do domu tymczasowego, w którym był z inną kotką i po 2 dniach zmarł) zaczęła się panika. Lecznica nie przyjmuje w tym momencie nieszczepionych kotów do szpitalika, a my nie przyjmujemy ŻADNYCH kotów do Fundacji. Od wczoraj odkażamy klatki wystawowe, w których przebywały koty, wszystkie pomieszczenia , transportery, żywo łapki. Czyścimy preparatem Virkon, naświetlamy lampami wirusobójczymi. Najważniejsze są jednak w tym momencie pozostałe koty… Wszystkie koty w fundacji mające styczność z chorymi lub przebywające w tym czasie w szpitaliku przebadaliśmy testem na panleukopenię. Okazało się, że dwa kotki Ushi i Puma (nie ma jej na stronie, koteczka została złapana na sterylizację) też są zarażone… Reszta testów wypadła neatywnie. Ushi miał juz pierwsze objawy choroby, ale na razie dało sie je uspokoić. Koty przebywają w lecznicy w izolatce, dostają antybiotyki, są nawadniane.
Po przeleczeniu obydwu kotów trzeba będzie wysłać próbki na test specjalistyczny na obecność wirusa żeby potwierdzić czy przechorowały i maja odporność i najważniejsze czy nie zarażają! To oczywiście wersja optymistyczna, zakładająca, że koty zareagują na leczenie.
To tragiczna sytuacja dla fundacji, dla działu kociego. W miejsce które miało styczność z chorym kotem, przez 6 miesięcy nie może trafić żaden nieszczepiony kot. A my głównie takim pomagamy !
Z tego powodu na 6 miesięcy mamy wyłączoną z użycia dla kotów nieszczepionych jedną klatkę łapkę, dwie klatki wystawowe, piwniczkę, w której znajdowały schronienie koty po sterylizacji.
W tej chwili, do momentu opanowania sytuacji, nie przyjmujemy zgłoszeń o nowych kotach. Musimy skupić się na ratowaniu tych, które żyją i odkażaniu wszystkiego, co miał styczność z umierającymi kotami.
Nie musimy Wam też mówić ile kosztów (sekcje, testy, kroplówki, preparaty odkażające, leki, leki, leki, leki, praca weterynarza) przysparza nam ta walka. Fundacja i bez tego problemu była w ciężkiej sytuacji finansowej. Teraz nie wiemy jak sobie poradzimy. Gdybyście chcieli nam pomóc w walce z epidemią, będziemy wdzięczni za wpłaty tytułem „walka z kocim tyfusem”.
Numer konta :
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
DZIĘKUJEMY I POLECAMY WASZYM MYŚLOM NASZE KOTY.