14 marzec 2012r.
15 czerwca 2011, niespełna 9 miesięcy temu, w renomowanej hodowli, przyszedł na świat wyczekiwany miot szczeniąt Doga Niemieckiego.
9 sierpnia 2011, 8 tygodniowe szczenię, chłopak O-Vincento Beautful Great Dane FCI został sprzedany do , jak wtedy mogło się wydawać, wyselekcjonowanego, kochającego, odpowiedzialnego domu, który deklarował otoczenie go właściwą opieką i miłością po jego kres.
Jakiś czas potem, właścicielka parokrotnie sugerowała hodowczyni, że chce pozbyć się psa. Hodowczyni znalazła psu nowy dom, wyraziła też gotowość wzięcia psa z powrotem do hodowli, ale wtedy właścicielka, w ostatniej chwili, się wycofała.
Pierwsze sygnały o nieprawidłowej opiece nad psem Hodowczyni otrzymała post factum, kiedy pies zjadł szmatę, dostał skrętu jelit, został poddany operacji 5 lutego 2012– przeżył.
Nie minęło wiele czasu, kiedy problem powrócił i właścicielka psa podjęła decyzję o przekazaniu psa Hodowczyni.
9 marca 2012 zrzekła się psa na rzecz Hodowcy. Z uwagi na dzielącą obie Panie odległość, odbiorcą psa w tym dniu stała się p. Emilia, która podjęła się tymczasowej opieki nad zwierzęciem. P. Emilia odebrała psa skrajnie wychudzonego, odwodnionego i obolałego.
Po krótkiej obserwacji w domu, p. Emilia zadzwoniła do naszej Fundacji. Z opisu zachowania psa jasno wynikało, że pies cierpi, ma okropną, cuchnącą biegunkę, wygina grzbiet , co jest oczywistym objawem cierpienia, jest apatyczny, ma drgawki, poza tym wygląda jak szkielet. Objawy opisywane przez p. Emilię wskazywały na stan zagrożenia życia, dlatego zapytani o zdanie, natychmiast skierowaliśmy psa do zaprzyjaźnionej kliniki.
Dziękujemy Dr. Piotrowi C. za to, że zechciał przyjąć psiaka po nocy, poza godzinami przyjęć Kliniki. Po raz kolejny z resztą udowodnił, że ma wielkie serce i jest bardzo profesjonalny.
09.03.2012r.
Protokół przyjęcia psa do kliniki:
„zwierzę w stanie znacznego wyniszczenia, wychudzenia, osłabienia i apatii. Z objawami silnej biegunki koloru smolistego oraz odruchami wymiotnymi. Zwierzę w gabinecie stale przygarbione, wykazujące dużą bolesność jamy brzusznej, stale wypiera kał. Temeratura wewnętrzna 37,4 – hipotermia. Dostępne błony śluzowe blade. Skóra sztywna, widoczne wszystkie żebra. Na brzuchu widoczna rana przewlekła z patologicznym gojeniem (w historii skręt żołądka) Pies przyjęty na leczenie stacjonarne, dalszą diagnostykę. Ze względu na poważny stan ogólny, rokowania ostrożne”.
Była właścicielka Vincenta podpisała zobowiązanie do pokrycia kosztów pobytu psa w klinice. Została poinformowana o odpowiedzialności karnej za doprowadzenie psa do takiego stanu.
Tak napisałam na FB tego dnia:
Vinnie ma wielką wolę życia. Leczenie znosi dzielnie i się nie poddaje, ale jeszcze długa droga przed nim by odzyskał pełnię zdrowia i sił. Na pewno będzie musiał być na specjalnej diecie weterynaryjnej przez długi czas. Ale mamy nadzieję, że wróci do zdrowia i będzie mógł wieść szczęśliwe życie.
Pani Kasia, która jest ponownie (po zrzeczeniu) prawowitą właścicielką psa zwróciła się do naszej Fundacji z prośbą o pomoc w znalezieniu nowego domu dla Vincenta. Oczywiście zaangażujemy się w to z przyjemnością. Zadbamy o to, by ten biedny psiak, który doświadczył tyle złego w przeciągu zaledwie paru miesięcy swojego życia, już nigdy nie był ani głodny, ani zaniedbany, ani separowany w piwnicy. Za punkt honoru wzięliśmy na siebie ciężar wyczarowania dla niego SUPER domu. Nowy właściciel będzie musiał przejść wnikliwe procedury adopcyjne Fundacji i podpisać zgodę na kastrację Vinniego, chyba, że ta zostanie przeprowadzona przed adopcją.
Głęboko wierzymy w to, że Vinnie stanie wkrótce na własne łapy, dlatego już teraz zaczynamy szukać mu domu. Może wśród sympatyków Fundacji lub ich znajomych znajdzie się dobry człowiek, który zechce przyjąć wielkiego PRZYJACIELA pod swój dach.
9 -14 marca 2012r.
Psu zostały podane leki morfinopochodne by uśmierzyć cierpienie. Została wdrożona odpowiednia dieta i leki, które miały na celu odprowadzenie gromadzących się gazów, no i antybiotyk. (Piszę co spamiętałam, bo pewnie litania leków jest sporo dłuższa).
Niestety gazy wciąż się utrzymywały i stanowiły ryzyko. Lekarz zaordynował wszelkie nieinwazyjne metody pozbycia się ich, ale nie zdały egzaminu (sonda do żołądka, nakłucie powłok brzusznych, metody farmakologiczne.
Niestety nic nie przynosiło oczekiwanych rezultatów.
14 marca 2012 – sytuacja diametralnie się zmienia
Zadzwonił do mnie lekarz prowadzący, który powiedział, że wszystkie nieinwazyjne metody zawiodły, że trzeba otworzyć psa by ratować mu życie. Zadzwoniłam do p. Kasi z Hodowli i uzyskałam Jej zgodę na operację.
Operacja trwała ponad 4 godziny.
Lekarz wyraził się tak: nigdy nie widział i nie podejrzewa, że kiedykolwiek zobaczy taki bałagan w brzuchu psa. Pierwsza Jego myśl, to była ta o natychmiastowej eutanazji…
Po ostatnim skręcie żołądek został przyszyty, jednak nici się zerwały. Jelita się „rozpierzchły” i wplotły z żołądek, zrosły się z wątrobą, śledzioną, a same były tak poskręcane, że trudno było rozróżnić jelito grube od cienkiego etc. Liczne zrosty i skręty powodowały cierpienie psa.
Mogę jedynie powtórzyć słowa doktora jako laik, że zrobił wszystko by „odpreparować” jelita od narządów i za pomocą nici stworzyć dla nich stelaż.
Niestety mamy 50/50 % szans, że Vinnie z tego wyjdzie. Dzisiejsza noc i jutrzejszy dzień będą decydujące.
UWAGA! Zdjęcia nie są dla osób o słabych nerwach.
Zdjęcia zrobione podczas operacji: https://picasaweb.google.com/110106487198554483959/VinnieOperacja?authuser=0&feat=directlink
14 marzec 2012r.
Hodowca daruje psa Fundacji, pies przechodzi pod prawną opiekę FGZ. Odtąd FGZ może podejmować decyzje związane z psem bez konsultacji z Hodowcą.
