frycek11

31 październik 2012r.

„Pierwszy tydzień w domu Frycka już za nami.
Ale od początku… Po przyjeździe do domku pierwszego wieczoru, wyjęliśmy Frycka z transportera, zrobił szybką rundkę po otwartych pomieszczeniach i czmychnął pod szafkę, skąd nie chciał wyjść przez dobre 2h- ale spał, więc nic dziwnego.
Później chyba go głód zmobilizował do wyjścia- i zaczęło się picie kociego mleczka, jedzonko, zwiedzanie. Po ok. godzinie- znowu poleciał pod szafkę mimo, że wydawało nam się, że wystarczająco ją zastawiliśmy. Tym razem szybko wyszedł. Szybko zaczął mruczeć i ładować się na kolana, a wieczorem okazał się bardzo wygadanym kotkiem.
Znalazł sobie nową kryjówkę- przestrzeń za kanapą, zza której nie bardzo chciał wyjść. A tak mocno miałczał i tak całą nockę, co braliśmy go na kolanka czy do łożka, posiedział 10-15 min (raz przespał może godzinę) i wędrował z powrotem za kanapę. Rano jednak wszystko stało się jasne- Frycek chyba użalał się na brzuszek po prostu, czego upust dał rano w kuwecie. Wtedy wreszcie zrelaksowany ułożył się do snu- nie był jednak zadowolony, że wychodzimy do pracy.

Teraz po tygodniu z nami ulubionym zajęciem Frycka jest zabawa wstążeczką (czyste szaleństwo) i piórkami, mruczenie i podstawianie się pod głaskanie w każdej możliwej sytuacji. No i oczywiście spanie – albo na możliwie najwyższych półkach(w tym na książkach!), a w nocy- z nami w łóżku, zazwyczaj na szyi lub głowie .Rano, kiedy wstaję- kotek od razu zaczyna miałczeć, mruczeć i przymilać się- tak tak, pani wstała, to śniadanko będzie!

Na zdjęciu Frycek-wierny pomocnik podczas misji ‚montowanie kabla od internetu’

>>Więcej o FRYCKU
Wróć do góry