04 maj 2012r.
Lisiaczka ma się bardzo dobrze. Nie tęskni za domem tymczasowym. Za to jej tymczasowa opikunka bardzo za Lisią tęskni, razem z psem rezydentem.
Od pierwszego dnia polubiła swoją nową rodzinkę, oraz małego kundelka Rokusia.
Nowy pan Lisi kilka razy dziennie oprowadza ją po swojej posiadłości, żeby ta wiedziała, że to jej teren, i żeby sobie obsikała i obwąchała co jej.
Na widok swojego pana psinka odstawia taniec brzucha i ogonka.
Lisia ma bardzo dobry apetyt, smakuje jej gotowany posiłek, zajada się nim z wielkim apetytem, suchą karmę też pochłania.
Po tygodniu pobytu Lisia wreszcie zaszczekała. Wszyscy się bardzo cieszyli, bo o to właśnie chodziło, żeby Lisia była strażniczką terenu.
