
29 październik 2012r.
Jedna z naszych koleżanek podczas niedzielnego spaceru natknęła się na psa leżącego w trawie.
Początkowo pomyślała, że to lis, ponieważ swoim wyglądem właśnie go przypominał.
Podeszła bliżej i jej oczom ukazał się smutny widok. Piesek ledwo się ruszał, a właściwie poruszał tylko głową. Trząsł sie przy tym jak galareta. Przykryła go kurtką, a jej towarzysz pobiegł po samochód.
W międzyczasie piesek pozwolił się pogłaskać, a nawet zajrzeć sobie do pyska.
Piesek nie wykazywał agresji w stosunku do ludzi. Marzena chciała przenieść go do samochodu, bo wyglądał jakby nie mógł się ruszyć, jednak chwiejąc się wstał sam.
Wtedy oczom Marzeny ukazał się przygnębiający widok. Żebra na wierzchu, zapadnięte boki. Ledwo szedł, ale strasznie się zapierał, chyba nigdy nie miał obroży na szyi i nie chodził na smyczy, choć może to być też przejaw stresu.
Być może uciekł i ktoś go teraz szuka?! Jednak patrząc na jego stan, albo bardzo długo wędrował, albo nie miał łatwego życia.
Piesek trafił do lecznicy.
Póki co okazało się, że oprócz wychudzenia, Foks ma słabe serduszko i przepuklinę.
Będziemy bardzo wdzięczni jeżeli ktoś będzie chciał wesprzeć finansowo leczenie Foksa.
Psiak około tygodnia musi spędzić w klinice.
Już teraz szukamy dla niego domu tymczasowego, do którego mógłby trafić po wyściu z kliniki.